Czas w Tatrach…

Góry to szczególne miejsce spotkania z Bogiem i samym sobą… Czas w Tatrach to zdobywanie szczytów w różnych wymiarach, to zawsze jest czas dobrze wykorzystany. Zapraszamy do lektury świadectw dziewcząt, które podjęły się wyzwania wyruszenia na szlak:

Rekolekcje były dla nas czasem zmierzenia się ze sobą fizycznie, ale też duchowo – zdobywałyśmy szczyty i stawiałyśmy sobie ważne pytania. Odbywały się pod hasłem „Co chcesz, abym ci uczynił?”- szukałyśmy osobistej odpowiedzi na to pytanie, które w Ewangelii Chrystus zadał Bartymeuszowi.

Zdobywałyśmy także Tatry, niektóre trasy bardziej, inne mniej wymagające. Wdrapałyśmy się m.in. na Kasprowy, Karb czy Nosal. Długim wędrówkom towarzyszyły rozmowy, modlitwa czy medytacja. Dopisała nam słoneczna pogoda, dobra atmosfera, zawiązała się wspaniała wspólnota, a Siostry bezbłędnie zadbały o nasz wypoczynek i żołądek 😂

Głęboko przeżyłam ten czas, cieszę się także ze spotkania z pełną charyzmy Szensztacką Młodzieżą Żeńską i z niecierpliwością czekam na powtórkę w przyszłym roku, gdyż kolejne szczyty czekają 😊

Marysia K.

Górskie rekolekcje. Można by pomyśleć, że mają w sobie mniej „rekolekcyjnego ducha” niż takie zwyczajne, najczęściej spędzane w Świdrze, bo przecież prawie cały czas spędzamy na szlakach. Jednak nic bardziej mylnego. Górskie rekolekcje są dla mnie zawsze czasem, gdzie najłatwiej spotkać Boga. Bo gdzie mogę Go lepiej dostrzec, niż w pięknie natury? W górskich widokach? Siedząc na szczytach i patrząc w niebo? Tam czuje się Jego wszechmoc i docenia się Dzieło, jakie stworzył. Gdzie łatwiej dostrzec Boga, niż w swoich słabościach, kiedy powtarzając za Bartymeuszem musisz krzyknąć: „Synu Dawida, Jezusie, zmiłuj się nade mną!”, bo boli Cię wszystko tak, że chcesz tylko się położyć, nie masz sił, a czekają Cię jeszcze 2 godziny wędrówki. Wtedy najłatwiej dostrzec, że jest przy Tobie i Ci towarzyszy. Choć wcale nie jest to najprzyjemniejsze doświadczenie.

W tych rekolekcjach Bóg postawił nam na drodze Bartymeusza, którego poznajemy na kartach Ewangelii św. Marka. Podzielę się z Wami tym, co dla mnie było największym odkryciem w Jego historii, czyli myślą dla mnie z tego czasu. Bartymeusz żebrał, sam wybrał tę drogę. My często też żebrzemy o… i tu można wymienić mnóstwo rzeczy – uwagę drugiej osoby, o bliskość, o akceptację, o komplement, o poświęceniem nam chwili czasu. Jezus wyciąga Bartymeusza z tej żebraniny, bo chce dla niego pełni. Jezus nie chce, aby Bartymeusz o coś żebrał, On chce dać mu to co najlepsze, chce dać mu wszystko. I tak samo jest z nami. Jezus chce dać nam pełnię wszystkiego, musimy tylko odważyć się zaufać Jezusowi i przestać żebrać tam, gdzie i tak tego nie dostajemy.

Karolina S.

 

Poprzedni wpis
Owoce 40-lecia Sankturaium Wierności- poświęcenie sanktuarium domowego w naszej diecezji warszawsko-praskiej
Następny wpis
Pielgrzymująca Matka Boża z Szensztatu pragnie ratować rodziny

Podobne wpisy

Menu