Homilia na rozesłanie – Konferencja Delegatów 2025

Kochana Rodzino Szensztacka, drodzy Delegaci, drodzy Siostry i Bracia!
Święty Paweł pisze dziś w drugim czytaniu do Tymoteusza, że mamy się modlić za wszystkich, zwłaszcza za tych, którzy niosą odpowiedzialność, tak abyśmy mogli prowadzić życie ciche i spokojne z całą pobożnością i godnością (por. 1 Tm 2, 1-4). To przecież marzenie każdego z nas: wieść życie spokojne, pobożne i godne. Może żeby nie było za spokojne, czy nudne, to nie, ale spokojnie żyć – to każdy by chciał. I w dalszej części pisze św. Paweł, że Bóg pragnie, aby wszyscy zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy. To jest właśnie nasz cel. W tych dniach słyszeliśmy, że cel musimy mieć jasny. Że bez tej przyczyny celowej nie sposób w życiu się ogarnąć.
Abyśmy zostali zbawieni i poznali prawdę. Nowy człowiek w nowej wspólnocie – a więc jeden z głównych celów Szensztatu – to właśnie człowiek szukający prawdy, wciąż się nawracający, pragnący odnowy moralnej i duchowej, wolny wewnętrznie, żyjący w zażyłej relacji z Bogiem (a więc żyjący w przymierzu) a w wymiarze ostatecznym to po prostu człowiek zbawiony.
Nowy człowiek wciąż odkrywa Boga i wie, że do końca odkryć Go nie zdoła. Nieustannie pracuje nad swoim obrazem Boga jako kochającego Ojca. Dziś w Ewangelii mamy obraz Boga jako wspaniałego szefa. Pan chwali roztropność i mądrość zarządcy, który dba o dobra wieczne. Wino, oliwa i pszenica w transakcji sprytnego rządcy to obraz dóbr wiecznych, obraz tego, co najistotniejsze. To ilustracja takiego obrotu, by uniknąć sądu i spodziewanej, nawet zasłużonej kary. Rządca otrzymuje pochwałę, że zadbał o swoją przyszłość, dopóki jeszcze miał czas. My też mamy jeszcze czas. I również jesteśmy zarządcami. Nie jesteśmy właścicielami, ale mamy nasze życie i nasze powołanie dane nam w zarząd.
Kończymy dziś kolejną Konferencję Delegatów 2025. Sporo tu przeżyliśmy – jesteśmy za to wdzięczni. Odkryliśmy motto duchowej pracy na kolejny rok i teraz – posłani z sanktuarium – wyruszamy do naszych diecezji i wspólnot. Na ustach i w sercu chcemy mieć słowa ze sceny powołania Izajasza: Oto jestem – poślij mnie! Oraz słowa z Pieśni Narzędzia: aby szerzyć miłość, pokój i radość.  
Tak właśnie brzmi nasze motto: Oto jestem – poślij mnie, aby szerzyć miłość, pokój i radość.  
Oto jestem – to nasza codzienna modlitwa, zaraz po wstaniu. Oto jestem, jaki jestem. Chcę być sobą. Oto jestem gotowy – do dyspozycji – mam świadomość swoich obowiązków, chcę je dobrze pełnić. Oto jestem, pamiętam i czuwam. Oto jestem też w tych sytuacjach, które być może mnie zaskoczą.
Poślij mnie – chcę być Twoim narzędziem. Nie byle jakim, które ktoś rzuci w kąt po użytku, ale pięknym, ważnym i mądrym narzędziem oddanym Bogu – jako Jego współpracownik Boga.
Zobaczcie, jaką niebywałą godność dał nam Bóg, gdy stwarzając człowieka uczynił go współtwórcą stworzenia. Uczynił nas na swoje podobieństwo jako partnerów w przymierzu swej miłości. To nie jest deistyczny Bóg – zegarmistrz, ale to Bóg, w którym „żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” (Dz 17,28). Działania stwórcze Boga to nie tylko początek kiedyś u początków (creatio prima), ale to wciąż trwający proces (creatio continua), bo Bóg obecny jest w świecie i w nas działa. 
Jesteśmy posłani – mamy misję do spełnienia. Jako narzędzia w ręku Boga i Maryi chcemy ćwiczyć w sobie wielkoduszność i dyspozycyjność. Oddajemy się przecież codziennie „bez żadnych zastrzeżeń”.
Aby szerzyć miłość, pokój i radość.
Ojciec Kentenich nazywa miłość podstawową zasadą świata, która z kolei stanowi naczelną zasadę życia i wychowania. Przymierze Miłości – centrum naszej duchowości – to tego skuteczny i najgłębszy wyraz. Dlaczego? Bo Bóg jest Miłością (1J 4,8) i czyni wszystko z miłości, przez miłość i dla miłości. To może stanowić dobre kryterium naszych ocen: czy to, co zamierzam, czy to, czego pragnę, wynika z miłości i służy miłości?
Wielkim pragnieniem świata jest pokój. Nie spokój – choć to ulubiony patron wielu – święty spokój, ale prawdziwy wewnętrzny pokój serca, i zewnętrzny pokój między nami. Aby zyskać pokój wewnętrzny wystarczy czasem pójść do spowiedzi. Czasem trzeba więcej, bo naprawa relacji, które nas obciążają bywa niełatwa. Pokój natomiast między nami to zadanie większe i obarczone alarmującymi zagrożeniami. Ludzie się kłócą o byle co. Polityka potrafi rozwalić niejedno rodzinne święto. Czasem nieoddane 100 złotych potrafi rozwalić wieloletnie przyjaźnie. A my chcemy szerzyć pokój i pojednanie, szukać zgody i skupić się na tym, co nas łączy.
Czy nie siejemy czasem zbędnego zamętu?  Czy nie wdajemy się w niepotrzebną agresję? Czy nie zdarza nam się nienawistne i trujące słowo? Albo ciasne okopywanie się we własnych mniemaniach?
No i na koniec radość. Radość to czasem po prostu uśmiech. Duszpasterzem uśmiechu może być każdy i zawsze. Radość jest nam niezbędna, bo ponurym i smutnym nikt nie uwierzy. Chcemy szerzyć głęboką i szlachetną, szczerą i czystą radość – nie radochę, nie szyderstwo czy głupawą wesołkowatość, ale Bożą radość, która jest świadectwem autentyczności.
Duchowość narzędzia sprawdziła się w Dachau, w warunkach dla nas niewyobrażalnych. Skrojona jest więc z pewnością na miarę odpowiednią na dziś. Abbé Haumesser, kapłan z Alzacji, szukał tam w Dachau kontaktu z ojcem Kentenichem. Pewnego dnia zatrzymał go na alejce obozowej i zapytał: Ojcze, wyjdziemy stąd kiedykolwiek? Ojciec Kentenich odpowiedział spontanicznie: To źle zadane pytanie. Pytanie brzmi, czy staniemy się tu świętymi. O świętość się tu rozchodzi! Narzędziami w ręku Boga i Matki Bożej mamy być dla naszego uświęcenia.
A Kiedy będziemy dobrym narzędziem w ręku Boga? (6 punktów)
Gdy (1) uwolnimy się od siebie samego – od chorej woli własnej. Gdy zrezygnujemy z wszystkiego, co nas oddala od Boga. Mamy uwolnić się od ducha tego świata, od rzeczy materialnych, ale także czasem od osób. Czy znasz już to doświadczenie, że odpuściłeś, pozwoliłeś sobie coś stracić, zerwałeś dołujące relacje, puściłeś cugle kontroli? A my czasem jesteśmy jak taka wiertnica, świder spalinowy, co wyrwał się obsłudze z rąk i szaleje sam, bez kontroli, i nie sposób go poskromić.
Po drugie: (2) oddając się całkowicie Bogu – próbując zjednoczyć wszystkie swoje siły z Siłą Bożą – w Bożym celu. Dlatego narzędzie szuka jedności moralnej z Bogiem – by powiedzieć jak św. Paweł: „wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” (Flp 4, 13) albo za Franciszkiem Salezym: „z siebie samego nie mogę nic, ale w jedności z Tobą odważę się na wszystko”.
Po trzecie: (3) będąc gotowym do działania i zaangażowania – całą swoją wolę i siły oddając Dziełu i woli Boga. Aby móc w wolności powiedzieć: Oto jestem – poślij mnie!
Po czwarte: (4) stanowiąc transparent Boga jako Jego świadek, mając w sobie otwartość i wrażliwość na wieczność – rozchodzi się tu o doskonałe podobieństwo między Bogiem-przyczyną pierwszą a człowiekiem-przyczyną narzędziową. Bóg ma się w nas objawiać, przejść w nas przez nasze czasy. Tak mamy żyć, by ludzie pytali nas o Boga (Kard. Krajewski). Tak mamy żyć, by ludzie mówili, ale oni się miłują, ale to jest duchowość… ja też tak chcę.
Po piąte: (5) zdobywając wolność wewnętrzną, poczucie bezpieczeństwa i całkowite zaufanie Bogu – to wolność od nieuporządkowanych pragnień a także od lęku i zamętu. To rodzaj świętej obojętności wobec trudności i heroiczna afirmacja życia.
Po szóste: (6) przynosząc owoce nie z własnej mocy ale pozwalając Bogu działać przeze mnie – Bóg ma mieć swobodę działania we mnie i przeze mnie, bo tak jestem dyspozycyjny.
Szensztat jest dziełem i narzędziem w rękach Maryi. Ojciec Kentenich tak podsumowuje naszą duchowość, mówiąc o jej trzech filarach:
„Świętość w życiu codziennym podkreśla przede wszystkim praktyczne życie zewnętrzne.
Duchowość Przymierza formalnie i dosłownie łączy wszystkie dzieła i działania z miłością.
Świętość narzędzia uwydatnia (natomiast) charakter narzędzia w ręku Boga-Przyczyny pierwszej dla osiągania apostolskich celów.” (Kentenich Reader II, s. 23.)
Apostolskich celów mamy ogrom. Wszyscy dziś jesteśmy posłani, by wracać do swoich diecezji i wspólnot, aby te cele z nową siłą realizować. Dlatego każdy – w sercu i na ustach – niech ma dzisiaj słowo: Oto jestem – poślij mnie, aby szerzyć miłość, pokój i radość. Amen.
o. Przemysław Skąpski 
Poprzedni wpis
Konferencja Delegatów 2025 – RELACJA
Następny wpis
75 lat Apostolatu Pielgrzymującej Matki Bożej z Szensztatu w Brazylii

Podobne wpisy

keyboard_arrow_up