Niestrudzeni pielgrzymi, którzy wiedzieli, jak przejść przez próby i trudności

Bez kategorii

Niestrudzeni pielgrzymi, którzy wiedzieli, jak przejść przez próby i trudności

o. Pablo G. Pérez, krajowy duszpasterz Ruchu Szensztackiego w Argentynie


Dnia 10 września br. obchodziliśmy 70 rocznicę powstania Apostolatu Pielgrzymującej Matki Bożej z Szensztatu, inicjatywy rozpoczętej przez Jana Louisa Pozzobona. Upamiętniliśmy również kolejną rocznicę przejścia do wieczności naszego Założyciela, ojca Józefa Kentenicha. W dobie kryzysu związanego z pandemią, chciałbym z wami zatrzymać się na rozważeniu postaw tych dwóch osób, którzy w swoim długim życiu byli niestrudzeni, zdolni przetrwać próby i trudności.
Jeśli Bóg chce nam coś powiedzieć, czyni to poprzez ludzi, którzy uosabiają to przesłanie. Jaki jest sens życia ojca Kentenicha i diakona Jana Pozzobona? Znali się. Wierzę, że zrozumieli się wzajemnie duchowo i zjednoczyli swoje życie w tej samej misji: aby przeprowadzić przez świat triumfalny rydwan Maryi.

Jeden z nich, o. J. Kentenich był Niemcem, drugi Brazylijczykiem. Ojciec Kentenich, kapłan i Założyciel Ruchu; Jan Pozzobon prowadził sklep spożywczy, był mężem i ojcem siedmiorga dzieci. Ale zjednoczyła ich ta sama Osoba, którą darzyli miłością: Maryja. Ona obdarzyła ich subtelnością i delikatnością duszy, która objawiała się w wielu gestach, słowach i czynach poprzez całe ich życie.
Jan Pozzobon doświadczył w ojcu Kentenichu nie tylko ojca, ale także uważał go za swojego nauczyciela. Nazywał siebie „małym uczniem ojca Kentenicha”. Widział również swoją rolę jako „Szymon Cyrenejczyk” ojca Kentenicha, gdy przyszło mu pomagać nieść krzyż Jego misji.

Jako nauczyciel życia
Jan był poruszony duchowością Szensztatu, którą poznał bezpośrednio przez osobę i misję ojca Kentenicha. Diakon Pozzobon mówi, że już w młodości i przez całe życie odczuwał tęsknotę, która pozostała w nim, dopóki nie odkrył swojej misji poprzez „ciężką pracę dla Kampanii Apostolatu? Pielgrzymującej Matki Bożej z Szensztatu”.

„Kto będzie drugim Józefem Englingiem dla Ameryki Łacińskiej?” zapytał o. Kentenich podczas rekolekcji dla mężczyzn w Santa Maria w Brazylii.
„Ja” – taka była wewnętrzna odpowiedź Jana Pozzobona. I powoli jego życie zapalało się całkowicie. „Odkryłem misję i całkowicie się dla niej oddałem.”

Świat Szensztatu znalazł w jego duszy żyzny grunt:
Doceniał wartość miejsca, jakim jest Sanktuarium: codziennie pielgrzymował do Sanktuarium. Wiadomo też, że poprosił, aby jego zdjęcie i jego rodziny, zostało zabrane do Prasanktuarium.
Wartość więzi osobowych:
Zawsze utrzymywał więź z konkretnymi osobami. Jego rodzina (żona i dzieci) były priorytetem.
Apostolat? Kampania i rodziny, które odwiedził.
Jego „Villa Noble de la caridad” – osiedle dla biednych rodzin i każdy sąsiad; członek miejscowego kościoła, jego biskup i pasterze parafii; Kościół Powszechny i osoba papieża, za którą codziennie się modlił; Rodzina Szensztacka i osoba Założyciela.

Duchowy mistrz
Pierwsze spojrzenie na Jana Pozzobona sprawia, że widzimy go jako silnego człowieka. Ale on miał także swoje słabości. W dzieciństwie spotkało go trudne doświadczenie, z powodu choroby musiał opuścić niższe seminarium, w którym rozpoczął naukę. Jako młodzieniec z powodu problemów ze wzrokiem został uznany za niezdolnego do służby wojskowej. Te dwa doświadczenia zraniły jego serce. Wiele lat później napisał: „Nieskończona dobroć i miłosierdzie Boga nie odrzuciły mnie jako niezdolnego, ale Bóg użył mnie. Boży Syn powierzył mi Swoją Najświętszą Matkę w wielkiej Kampanii Różańca Świętego. Nikt nie jest niezdolny do służby Bogu…”

Te doświadczenia, które zostały na dnie jego duszy, uczyniły go wielkim, poprzez przyjęcie postawy dziecięctwa Bożego, tak charakterystycznej dla duchowości szensztackiej. Doświadczenie bycia dzieckiem w rękach Matki stanowiło istotną część jego życia duchowego. Jan Pozzobon intuicyjnie wyartykułował to, co jest charakterystyczne dla duchowości szensztackiej. Każdego roku nakreślał sobie duchową linię [pracy nad sobą], zaznaczając odpowiednią symboliką, swoje propozycje wysłał do przyjaciela, aby on w symbolach przygotował plakat i wysłał mu wykonane zdjęcie. Te obrazy, które świadczą o życiu Pozzobonów, wiszą w sypialni jego domu i świadczą o duchowym bogactwie diakona Pozzobona.

Jako nauczyciel w misji

„Vila Nobre” (wioska dla ubogich), założona przez Jana Pozzobona, świadczy o jego zrozumieniu kwestii społecznych. Spoglądał na nie nie z ideologicznego punktu widzenia, ale jego zaangażowanie wypływało z serca i stawało się konkretną pomocą dla ludzi, którzy potrzebują dachu nad głową.
Pozzobon rozwinął duszpasterstwo w miastach, był otwarty na postęp dla dobra ludzkości. Nie narzekał, ale wykorzystał swoją pomysłowość, aby odpowiedzieć na potrzeby mieszkańców miasta i wsi.
Ostatecznie, posiadał pokorę i otwartość, aby wyczuwać zaplanowaną przez Boga globalizację Kampanii Pielgrzymującej Matki Bożej z Szensztatu, a także rozpoznał, że sam nie podoła, aby tego dokonać. Kontakt z ojcem Estebanem Uriburu i kilkoma młodymi małżeństwami z Buenos Aires /Argentyna/ spowodował dalszy rozwój Kampanii i doprowadził do eksplozji poprzez międzynarodowy rozwoju Apostolatu Pielgrzymującej Matki Bożej z Szensztatu.

Tłum z niem. S. M. Damiana Czogała

Modlitwa o beatyfikację.

Boże, nasz Ojcze, Ty sprawiłeś, że Jan Luiz Pozzobon przykładnie spełniał zadania ojca rodziny, był przyjacielem ubogich i nieugiętym pielgrzymem. Jego życie było całkowicie oddane Matce i Królowej z Szensztatu. Jej obraz zanosił do rodzin, do chorych w szpitalach, do szkół i miejsc publicznej użyteczności, odmawiając tam wraz z innymi różaniec.

Boże Ojcze, z pełną ufnością proszę Cię, jeśli to odpowiada Twojej woli, aby Twój sługa został ogłoszony błogosławionym, a ja za jego wstawiennictwem bym został wysłuchany w moich troskach: (…)

Proszę, Cię o to wraz z Maryją, Wielką Misjonarką, na Twoją chwałę Boże oraz na pożytek Kościoła świętego i dla uświęcenia naszych rodzin. Amen.

Poprzedni wpis
Nowe sanktuaria domowe w rodzinach szensztackich w archidiecezji warszawskiej…
Następny wpis
Odwołana Msza św. w Sanktuarium Wierności

Podobne wpisy

Ukochany

Ukochany.              O poranku, chyba każde małżeństwo ma swoje poranne rytuały, czyli czynności, które wykonujemy razem z upodobaniem, pielęgnując wzajemną więź, obdarzając się wzajemną dawką szczerej życzliwości i uwagą całkowicie…
CZYTAJ WIĘCEJ
Menu