Świadectwa wygłoszone w czasie czuwania na Jasnej Górze przez Apostolat Pielgrzymującej Matki Bożej Szensztatu 

 

Pani Barbara Daniś, reprezentuję archidiecezję wrocławską, parafia Kiełczów – gdzie kręgi działają od niedawna, powstawały w czasie pandemii. Pani Basia jest żoną, mamą dwóch dorosłych córek i syna.
– Dzieli się z nami doświadczeniem, jak parafii powstawały nowe kręgi.

Nazywam się Barbara Daniś, jestem żoną, mamą dwóch dorosłych córek i syna. Jestem też babcią. Od kiedy całkowicie oddałam się pod opiekę Matce Bożej i zaprosiłam Ją do swojego domu włączając się do Apostolatu Pielgrzymującej Matki Bożej z Szensztatu nieustannie odczuwam bliskość i szczególną pomoc Matki Bożej. Uczy mnie być lepszą, kochać Boga i bliźniego na wzór Jej Serca, pomaga w relacjach z rodziną, znajomymi, w miejscu pracy. Jest w trudach i radościach mojego życia.

Zaczęło się od tego, że dołączyłam do kręgu Apostolatu poza moją parafią i gdy Maryja – Pielgrzymująca Matka przyszła do naszego domu po raz pierwszy mocno odczytałam w sercu, że pragnie Ona odwiedzać osobiście rodziny w naszej parafii.
Postanowiłam założyć krąg Apostolatu Pielgrzymującej Matki Bożej w naszej parafii p.w.  Matki Bożej Różańcowej w Kiełczowie. Do pierwszego kręgu zaprosiłam najpierw moich znajomych. Z czasem o taką możliwość dopytywali inni ludzie, którzy też dołączyli się do kolejnych kręgów. Albo też zaproszeni przeze mnie czy moich znajomych, a jeszcze inni zgłosili się sami. Do Apostolatu dołączyła również moja córka, która słysząc o świadectwach osób z Apostolatu i sama widząc i odczuwając jakich łask doświadczamy, również zapragnęła zapraszać Matkę Bożą do swojego domu. Takim sposobem; przez znajomych, wiadomość poszła do kolejnych znajomych i powstało już sześć kręgów, a tworzy się kolejny.
Jestem koordynatorem Apostolatu w parafii, utrzymuję kontakt z siostrą Damiana. Troszczę się o nowe kapliczki, które są u nas w domu w zapasie. Jeśli w naszej diecezji powstaje nowy krąg, siostra kontaktuje mnie z opiekunką, która odbiera Pielgrzymującą Matkę Bożą u nas w domu. Jest to też dobrą okazją aby dzielić się doświadczeniem i wspierać nowe kręgi w nowych parafiach. A ja też zawsze mogę liczyć na wsparcie siostry.

Maryja uczy mnie jak rozmawiać z ludźmi w pracy, z członkami rodziny, przede wszystkim ewangelizując przykładem życia. Również kieruje jak działać, rozwiązując problemy i stawiając opór trudom życia. Pomaga mi przeżywać cierpienia i umacnia w trudach. Cieszy się z moich radości i chce uczestniczyć w każdej dziedzinie mojego życia. A ja to wszystko mogę uczynić darem do „kapitału łask” aby Ona mogła nas prowadzić do Syna.
Wiem, że Matka Boża od dawna jest ze mną wszędzie: w działalności w parafii, w rozkrzewianiu Apostolatu, w pracy, w domu. Ufam jej całym sercem.

Pani Grażyna przyjechała z parafii pw. Trójcy Przenajświętszej w Rybniku – Popielowie z archidiecezji katowickiej. W parafii istnieje 21 kręgów Apostolatu Pielgrzymującej Matki Bożej z Szensztatu. Maryja, Matka Boża w parafii wędruje, co miesiąc do 240 rodzin.

Apostolat w parafii przygotowujemy się do koronacji, do włączenia się w koronację z 8 września 2012 r. i obierania Matki Bożej na Królową nowej Ewangelizacji Europy. Koronację panują na 8 maja br. dlatego, dzięki współpracy z Koordynatorka parafialną Panią Emilią Gajda przygotowali dwa świadectwa.
Prosimy Panią Grażynkę a następnie Pana
Zygmunta z Rybnika Popielowa

Mam wspaniałego męża i dwoje dzieci – 5-letnią córeczkę i kilkumiesięcznego synka.
Z Apostolatem Pielgrzymującej Matki Bożej z Szensztatu związana jestem od samego początku jego istnienia w naszej parafii – najpierw poprzez wspólną modlitwę z rodzicami, którzy od początku należeli do jednego z kręgów, w późniejszym czasie staliśmy się jednak z mężem kolejną odrębną rodziną przynależącą do kręgu.
Od dziecka wychowałam się na solidnych podstawach wiary, gdzie modlitwa czy też nabożeństwo miały swoje specjalne znaczenie. Wielka w tym zasługa moich rodziców, ale też i babci, która pomagała w wychowaniu.
Od zawsze bardzo bliska była mi Maryja. Jako pierwsza Matka Boża Piekarska – głównie poprzez to, iż jest ona niejako „patronką moich urodzin”. W trudnych chwilach była ze mną Matka Boża Nieustającej Pomocy. Z Uśmiechniętą Pszowską Panią, co roku spotykałam się na pielgrzymce. Do tej najbliższej mojemu sercu – Matki Bożej Częstochowskiej pielgrzymowałam zaś kilkakrotnie ze śpiewem na ustach… „Kto śpiewa, ten dwa razy się modli…”
Od dzieciństwa starałam się aktywnie uczestniczyć w życiu Kościoła. Najpierw poprzez Wspólnotę Dzieci Maryi, dalej poprzez Oazę Młodzieżową Ruchu „Światło – Życie”, potem poprzez Duszpasterstwo Osób Stanu Wolnego. Wielokrotnie uczestniczyłam w różnego rodzaju rekolekcjach – każde z nich przyniosły mi wiele dobrego. Po zawarciu związku małżeńskiego szukałam czegoś dla siebie i męża. Oaza rodzin, z uwagi na zobowiązania zawodowe, czy też pracę w systemie zmianowym, nie wchodziła w rachubę. Żeby wynieść z takich spotkań coś dobrego trzeba jednak pewnej stałości, cykliczności. W naszym przypadku nie było to możliwe.
I wtedy usłyszeliśmy, iż w naszej parafii pojawi się Matka Trzykroć Przedziwna. Odkryliśmy że w Ruchu Szensztackim jest miejsce dla każdego – dla mężczyzn i kobiet, dzieci i młodzieży, dla duchownych i świeckich. Matka Boża zawitała zatem również do naszego domu.
Muszę przyznać, że z utęsknieniem czekamy na ten „nasz czas”, na odwiedziny Matki Bożej. Za możliwość podzielenia się tym, co wydarzyło się u nas od ostatniego z Maryją spotkania. Za możliwość przekazania Jej naszych trosk i smutków. Odczuwam w tych dniach wyjątkową opiekę Maryi i to jest w tych spotkaniach najpiękniejsze.
U Matki Bożej wyprosiłam wiele łask, dobrego męża, cudowne dzieci. Jej obecność  i troskę odczułam zwłaszcza przy oczekiwaniu na drugie dziecko. Od opiekunki kręgu otrzymałam książeczkę z modlitwami matki oczekującej potomstwa i informację o modlitwie w mojej intencji. Bardzo pomogła mi świadomość, że troszczył się o mnie „ktoś jeszcze”. Maryja mocno wzmacnia też nasze duchowe siły w obecnych trudnych czasach. Sposób, w jaki Maryja wpływa na moje/nasze życie najbardziej oddają słowa modlitwy:

Matko Trzykroć Przedziwna, dziękujemy za Twoją szczodrość,
za wszystkie łaski, którymi obdarzasz nasze domy.
Przychodzisz do nas, pochylasz się nad każdym z nas.
Jesteś z nami!   Rozumiesz nas bez słów.  Uśmiechasz się. Przygarniasz i pocieszasz.
Zostawiasz w naszych domach niegasnące Boże Światło.
Zostań z nami – na zawsze!

Pan Zygmunt

Matka Boża zawsze była obecna w naszym życiu i życiu naszej rodziny. Kiedy w naszej parafii rozwinął się Apostolat Pielgrzymującej Matki Bożej z Szensztatu, w którym Matka Trzykroć Przedziwna z Szensztatu odwiedza rodziny, zdecydowaliśmy się gościć Maryję w naszym domu. Zawsze z utęsknieniem czekamy na kolejne odwiedziny Kochanego Gościa, bo wówczas w naszym domu jest spokojniej i piękniej niż zwykle. Mamy więcej czasu na modlitwę i możemy Matce Bożej przedstawić nasze codzienne sprawy, te dobre i te, z którymi nie możemy sobie poradzić. Przedstawiamy Jej swoje plany i zamierzenia, prosząc o wstawiennictwo u Swojego Syna Jezusa.

Czujemy iż przez te dni Matka Boża jest z nami i wsłuchuje się w nasze głosy, dlatego w naszej rodzinie i sąsiedztwie panuje spokój i zgoda międzypokoleniowa.

Dziękujemy Tobie Matko Boża!

Pan Marcin, z archidiecezji wrocławskiej przyjechał aby dać nam świadectwo swojego nawrócenie oraz wychowawczego działania Maryi na Jego rodzinę:
jestem żonaty od 23 lat, mamy dwójkę dzieci i ukochaną wnuczkę. Przez zdecydowaną większość tego wspólnego czasu nie potrzebowałem Pana Boga w życiu, chyba, że coś trzeba było załatwić, bo np. “walił się świat”. Skupiłem się na dobrach tego świata, na chęci posiadania, podobaniu się drugiemu człowiekowi, nie rzadko za wszelką cenę.

Wszystko zmieniło się niecałe 4 lata temu, kiedy otrzymałem łaskę nawrócenia. Dotyk Boga, nie do opisania żar w sercu. Na chwilę obecną ta łaska dotyczy mnie z całej mojej rodziny, to pragnę zaznaczyć. Moja żona i dzieci przypatrują się wszystkiemu, co nas spotyka, a ja wierzę, że ich czas w Bogu jest przed nami.
W lipcu ubiegłego roku dowiedziałem się o Apostolacie Pielgrzymującej Matki Bożej z Szensztatu. W październiku otrzymałem propozycję przystąpienia do kręgu, która przerodziła się w zaproszenie do koordynowania Apostolatu w naszej parafii p.w. Świętego Ducha we Wrocławiu. Zgodziłem się bez wahania, czując w sercu zaproszenie Maryi.. W listopadzie zawierzyłem swoje życie świętemu Józefowi. To również było zaproszenie, to z serca. Czas rekolekcji był  niesamowity. Pokazał mi namacalnie, że mimo pracy nad sobą (terapia w której na nowo uczyłem się żyć i pokonywać wady charakteru). Święty Józef pięknie mi pokazał jak być filarem rodziny, cichym, pokornym, właściwie niewidocznym, a jednak tym fundamentem na litej skale.
Po tych rekolekcjach pierwszy raz gościłem Pielgrzymującą Matkę Bożą, która przynosi nam Pana Jezusa. Dla nas  były to bardzo wyjątkowe odwiedziny, jak się później okazało. Przechodziliśmy poważne problemy. Nasz uzależniony syn  nie chciał poddać się leczeniu, co mocno odbijało się na zdrowiu mojej żony. Ja od wakacji przechodziłem chorobę, z którą będę musiał nauczyć się żyć. Związek naszej córki też nie za bardzo się układał, a przecież jest mała Zuzia. Z powodu covid moja firma przechodziła bardzo trudny czas. To tylko te poważniejsze sprawy. A jednak w moim sercu był i nadal jest pokój, co jest dla mnie po ludzku niewytłumaczalne, ale duchowo tak. Wracając do odwiedzin Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus. Kiedy przyjechałem do domu powiedziałem do żony: choć  zobacz kto nas dziś odwiedził!
Justyna podeszła, patrzy na mnie, a ja  wyciągnąłem kapliczkę przywitałem się i mówię: chodź kochanie no wypadałoby przywitać Pana Jezusa i Maryję. Weszliśmy do salonu, jest tam miejsce, taki ołtarzyk, by postawić kapliczkę. Zapaliłem świecę i zacząłem się modlić, witać Maryję własnymi słowami, prosić o miłość w naszej rodzinie, o pokój  dla świata i kiedy popatrzyłem na moją żonę zobaczyłem, że ma ręce złożone do modlitwy. Razem zaczęliśmy odmawiać Ojcze nasz.., Zdrowaś Maryjo…, Pod Twoją obronę….
Pewnie dla wielu z Was to normalna sytuacja, że rodzina razem się modli, jednak u nas od wielu lat nie modliliśmy się wspólnie. Po modlitwie przytuliłem żonę i mogliśmy przez chwilę się po prostu zatrzymać. Tego dnia coś się zmieniło w mojej żonie. Kilka tygodni później Justyna zaczęła co wieczór modlić się na różańcu. Nigdy wcześniej tego nie czyniła. To była ogromna zmiana, ponieważ do tej pory często odrzucała jakiekolwiek propozycję wspólnej modlitwy. Na Mszy Świętej byliśmy razem może dwa razy w roku a tu nagle takie pragnienie.

W międzyczasie nasz syn bardzo mocno narozrabiał. Od dawna próbowaliśmy nakłonić go do leczenia, do zmiany życia, jednak zawsze kończyło się na obietnicach. Po tym wydarzeniu i w nim coś drgnęło. Adrian poprosił o pomoc, by umieścić go w ośrodku. Jedno miejsce się znalazło! Przypadek? Tak, to świeckie imię Ducha Świętego. Początek był ciężki, ale ostatecznie rozpoczął leczenie. Na święta Bożego Narodzenia otrzymał przepustkę i przywiozłem go do domu. Wszyscy na to czekaliśmy, by być razem. W Wigilię w moim sercu zrodziło się takie natchnienie, aby wprowadzić tradycję mówienia sobie nawzajem o czymś dobrym, czego każdy z nas w tym roku doświadczył, co poruszyło jego serca. Nie zapomnę tego momentu do końca życia, kiedy każdy z nas, to jest Justyna, Julia, Adrian i ja płakaliśmy jak bobry, ze szczęścia i ze wzruszenia.
Moja żona jeszcze przed świętami powiedziała mi: wiesz, odkąd przyszła do nas Maryja w tym „drewienku” wszystko zaczęło się zmieniać. Te słowa Justyny są i będą świadectwem procesu przemiany jej i całej naszej rodziny. Ja zauważyłem, że kiedy mamy w domu kapliczkę Pielgrzymującej Matki Bożej nie ma między nami kłótni, złości, gniewu. Obecność Pana Jezusa i Maryi daje pokój domowi, pokój serc i niesie miłość. Ale nie miłość, jaką do tej pory siebie obdarzaliśmy, miłość-emocję, ale prawdziwą miłość, Bożą, płynącą z serca, bo Bóg jest Miłością.

Pani Bożena z archidiecezji gnieźnieńskiej, z parafii św. Królowej Jadwigi we Wrześni podzieli się z nami historią swojej przygody z Szensztatem, która rozpoczęła się już w roku 1995. Bardzo dziękujemy Jej o Apostolatowi we Wrześni oraz tym wszystkim w całej Polsce, który niosą Pielgrzymująca Matkę wiernie przez długie lata do rodzin i domów, którzy nieustannie napełniają kapitał łask, aby Maryja mogła działać i zwyciężać.
Dziękujemy także Siostrze M.Katarzynie, za trud początków Apostolatu w wielu parafiach.

Moja przygoda z Szensztatem zaczęła się 1995 roku. Nie od razu byłam przekonana, że to jest moje miejsce. Pamiętam dobrze s. Judytę, kiedy powiedziała do nas:
„Cieszę się z waszego Fiat”. Pomyślałam – o jakim fiacie ta Siostra mówi?
Po jakimś czasie trwania przy Matce Bożej, naszej Trzykroć Przedziwnej Matce dobrze wiedziałam, co miała na myśli siostra Judyta.

30 sierpnia w 1997 roku zawarliśmy z mężem w Świdrze przymierze miłości z Matką Bożą. Pięć lat później, już w Bydgoszczy, pogłębiliśmy nasze przymierze miłości w duchu aktu in blanco.

W roku 2000 zapragnęłam przyjąć kapliczkę Matki Trzykroć Przedziwnej, ale nie bardzo wiedziałam, jak utworzyć krąg, jak zaprosić ludzi do Apostolatu Pielgrzymującej Matki Bożej. To były początki, organizacja kręgów Apostolatu nie była jeszcze określona, na próbę Matka Boża trafiała do przypadkowych ludzi. Czasem zatrzymywała się w jednym miejscu na wiele dni. Upłynęło aż 6 lat zanim powstał regularny krąg Apostolatu Pielgrzymującej Matki Bożej z Szensztatu. Od roku 2006 zaczęły powstawać kolejne kręgi. Matka Boża dokonywała wielu cudów. To Ona chciała być Gościem w naszych domach i zapraszała nowe rodziny do Apostolatu.

Dzisiaj we Wrześni istnieje 15 kręgów Pielgrzymującej Matki Bożej z Szensztatu. Matka Boża otrzymała koronę i włączyliśmy się w ten nurt wybierając Ją Królową nowej ewangelizacji Europy. Od września 2013 roku w Dniu Przymierza, każdego 18-go zamawiamy Mszę świętą w intencji rodzin, które odwiedza Pielgrzymująca Matka Boża. Dzięki przychylności naszego księdza Proboszcza trwa to już ponad 8. lat. W czasie Eucharystii przyniesione z domu kapliczki stoją przed ołtarzem. Po zakończonej Mszy świętej oddajemy się wspólnie Matce Bożej odmawiając modlitwę oddania się Matce Bożej. Dla parafian spoza jest to widzialny znak działania Maryi i obecności Apostolatu w parafii. W naszym kościele parafialnym mamy również stągiew, do której składamy wkłady do kapitału łask. Zawozimy je do Sanktuarium i oddajemy Matce Trzykroć Przedziwnej, a Ona najlepiej wie, jak je przemienić dla naszego i innych dobra.

Po Mszy świętej najczęściej spotykamy się w salce katechetycznej na herbatce czy kawie. Jest to okazją do dzielimy się świadectwami, problemami i radościami, które dotykają nas i naszych najbliższych. Modlimy się za tych, którzy naszej modlitwy potrzebują. Rodziny należące do Ligii rodzin dzielą się informacjami o naszym bydgoskim Sanktuarium Zawierzenia na Piaskach. Relacjonujemy nasze spotkania z siostrami i ojcami. 

Kapliczki Pielgrzymującej Matki Bożej przynosimy także na procesje związane z nabożeństwami Fatimskimi oraz w procesji Bożego Ciała.

Trzykroć Przedziwna Matka łączy nasze rodziny. Nie jesteśmy dla siebie anonimowi. Wspieramy się i jednoczymy na modlitwie. Często razem pielgrzymujemy do Bydgoszczy, Świdra, Częstochowy. Każde spotkanie zbliża nas do Pana Boga i do siebie nawzajem. Maryja poszerza nasze serca, pomaga w wyczuwaniu działania Bożej Opatrzności, pozwala zauważyć znaki i cuda w naszym życiu, które przez ręce Maryi daje nam Bóg.

Poprzedni wpis
Kwadrans szlachetnych postaw
Następny wpis

Podobne wpisy

Adoracja i formacja

,,PÓJDZMY WSZYSCY DO STAJENKI…” – kolędowanie połączone ze spotkaniem formacyjnym dla opiekunów kręgów W parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Wojsce, diecezja gliwicka, przyjechało około 80 osób, członków kręgów Apostolatu…
CZYTAJ WIĘCEJ

Kokpit

Wyobraźnie dzieci porusza widok chyba każdego samolotu, helikoptera, paralotni. Im niżej leci, tym dziecko dłużej z uniesioną i przytuloną do czoła dłonią wygląda powietrznego statku. Pamiętam, jak na osiedlu, na którym się…
CZYTAJ WIĘCEJ
Menu