Bliskość. Zaufanie. Ale czasem też niezgoda na coś. Zmaganie. Dawanie sobie czasu, żeby do czegoś dojrzeć. Uczenie się tego Drugiego. Ćwiczenie szczerości w mówieniu o swoich emocjach, potrzebach, marzeniach… Tak…
CZYTAJ WIĘCEJ Będąc małym dzieckiem zastanawiałem się często, jak to jest możliwe, że złamane kości, których nie widać, są tak poskładane, że kończyna odzyskuje pełną sprawność. Mama moja wytłumaczyła mi wtedy, że…
CZYTAJ WIĘCEJ Nowy numer Biuletynu Ruchu Szensztackiego
Na Dzień Przymierza – z okazji 110 lat Szensztatu – prezentujemy nowy numer naszego Biuletynu. Ze względu na objętość obniżona została jakość zdjęć, za co przepraszamy. Nowy numer Biuletynu Ruchu…
CZYTAJ WIĘCEJ 
W naszym sanktuarium na komodzie stoi wazon z różą, pośród gałązek brzozowych, obsypanych świeżą zielenią wiosennych liści. Świeża zieleń jest tłem dla róży. Obok wazonu stoi cylinder z rybkami, które nam przypominają, że świat nadprzyrodzony, którego oknem dla nas i MTA jest to sanktuarium domowe, jest dla nas środowiskiem naturalnym, w którym możemy czuć się jak ryby w wodzie. Za komodą jest ściana. Nic odkrywczego. Biały kolor. Jednak pewnego poranka coś mnie zaskoczyło, ponieważ jak każdy cylinder wypełniony wodą i ten stał się szkłem powiększającym pokazującym w znacznym powiększeniu strukturę ściany. Rybki stoją od nowego roku na komodzie, ale pierwszy raz dostrzegłem to zwyczajne i nadzwyczajne zjawisko optyczne. Ściana wcale nie jest gładka za cylindrem, jak mi się wydawało, ale pełna jest wypukłych wzgórków i nierówności, jakie uformował wałek malarski i szybko stygnąca farba.
