Echa skupienia wielkopostnego przy Sanktuarium Wierności

10 marca 2019r. w I Niedzielę Wielkiego Postu odbyło się Skupienie wielkopostne Rodziny Szensztackiej metropolii warszawskiej. Rozpoczęło się ono o godz.15.00 wspólną modlitwą Koronki do Bożego Miłosierdzia w Sanktuarium Wierności, następnie o. Wojciech wprowadził wszystkich uczestników w Drogę Krzyżową w plenerze, której przewodniczył. Poszczególne wspólnoty: rodziny matki, kobiety, dzieci, młodzież  czytały rozważania oparte na nauczaniu Ojca Świętego Franciszka i naszego ojca Założyciela oraz niosły duży krzyż. Po zakończeniu Drogi Krzyżowej była przerwa na rodzinne spotkanie, a następnie o 17.30 adoracja Najświętszego Sakramentu w ciszy i o godz. 18.00 – Eucharystia, która zakończyła nasze skupienie. W naszym diecezjalnym skupieniu wzięła udzie licznie zebrana Rodzina Szensztacka z naszej metropolii, w tym  wiele rodzin z dziećmi, byli także przedstawiciele z Radzynia Podlaskiego i Bydgoszczy.

S. M. Olga Szwałek

„W minioną pierwszą niedzielę Wielkiego Postu miałem niewątpliwe szczęście uczestniczyć z moimi bliskimi w skupieniu wielkopostnym zorganizowanym przy Sanktuarium Wierności. I chociaż nie udało nam się zostać na Adoracji i Eucharystii, to misterium Drogi Krzyżowej, przeprowadzone okolicznymi ulicami Otwocka, w moim przekonaniu stanowiło znakomite dopełnienie obrzędów Środy Popielcowej. Bo o ile obrzęd posypywania głowy ma na celu m.in. przypomnienie wiernym o zmartwychwstaniu, a także o możliwości oczyszczenia się z grzechów i powtórnym odrodzeniu, o tyle wspólne przeżycie nabożeństwa Drogi Krzyżowej i związane z nim refleksje nad własnym życiem (także w wymiarze duchowym), postępowaniem i nad relacją z Bogiem, MTA, Ojcem Założycielem, stanowią prawdziwy „warsztat” przygotowujący do Wielkiego Tygodnia, a szczególnie Wielkiego Piątku i Niedzieli Zmartwychwstania.

Jak zwykle podczas plenerowych wydarzeń u Sióstr, pogoda dopisała; wiatr przegnał deszczowe chmury i czasem zdarzyło się zobaczyć nawet kawałek błękitnego nieba i przebłysk słońca. Pomiędzy poszczególnymi stacjami drewniany Krzyż nieśli przedstawiciele różnych grup (i stanów) Ruchu Szensztackiego; wzruszające były rozważania odczytywane przy stacjach przygotowanych przez dzieci i młodzież. Oprócz fragmentów homilii Ojca Świętego – Papieża Franciszka, nie zabrakło zapadających w pamięci słów Ojca Założyciela. Mnie szczególnie utkwiły w pamięci te odnoszące się do poddania i rozeznania woli Boga w naszym życiu; w czasie ziemskiego bytowania zmuszeni jesteśmy zmagać się nie tylko z problemami codzienności, ale także czasem z dramatycznymi wydarzeniami i często zwracamy się z pytaniami/pretensjami do Boga o to, dlaczego na to pozwala, dlaczego takie wydarzenia dopuszcza… I nagle zestawiamy to z Męką Pańską, z drogą krzyżową, niewyobrażalnym cierpieniem, podczas którego skazany zmuszony był dźwigać na miejsce kaźni skrzyżowane belki ze świadomością, że ów naszykowany mu przez Ojca kielich będzie musiał wypić do końca… za grzechy nasze i całego świata. I czymże w porównaniu z tym są nasze ziemskie utrapienia? Dźwigając nasze krzyże, nigdy nie jesteśmy sami – jest z nami Jezus. I dzięki temu nasze krzyże „są zaledwie drzazgami z drzewa Jego Krzyża”…

„Panie Jezu Chryste, przez bolesną Twoją Mękę i przez współcierpienie Twojej Matki, przebacz nam grzechy: niechętnego brania krzyża codzienności na nasze ramiona (…), brak świadomego ofiarowania naszego trudu do kapitału łask, (…) niedostrzegania bliźniego obok nas, (…) niedostrzegania w bliźnim Ciebie, (…) okazywania innym pogardy, nieakceptacji, (…) zaniedbań w wychowaniu naszych dzieci, (…) zwątpień w Twoją moc i nasze siły, (…) nieczułości na wielkość grzechu, który rani Ciebie, (…) naszych ucieczek z krzyża w łatwe życie, (…) braku wiary w nasze posłannictwo, (…) oziębłości w przyjmowaniu Ciebie w sakramentach”…

Na koniec miał miejsce obrzęd pobłogosławienia krzyży przygotowanych własnoręcznie przez najmłodszych uczestników Drogi Krzyżowej; jestem przekonany, że ojciec Wojciech pobłogosławił nie tylko te w postaci skrzyżowanych patyków, ale także te niewidoczne, ale noszone przez nas każdego dnia”.

Maciej Stanisławski

„Po zakończeniu Drogi Krzyżowej ok. godz.16.40 większość uczestników udała się do auli na  gorącą kawę, herbatę. Wszyscy chętnie skorzystali z możliwości odpoczynku i rozmowy. O godz. 17.30 rozpoczęła się adoracja Najświętszego Sakramentu w Kaplicy u sióstr. Zebrani w ciszy modlili się, zapisywali wkłady do kapitału łask i trwali przy Panu Jezusie.

O godz. 18.00 rozpoczął się najważniejszy punkt naszego Diecezjalnego Skupienia Wielkopostnego, czyli Eucharystia. Eucharystię sprawował oraz kazanie wygłosił ojciec Wojciech Groch. Nauka dotyczyła tematów związanych z Wielkim Postem. Najwięcej miejsca ojciec Wojciech poświęcił postanowieniom. Wskazał, że nie mogą sprowadzać się one do prostych postanowień (np. nie będę jadł cukierków), bo takie postanowienia nie wpływają na rozwój naszego życia duchowego, nie dotykają naszego codziennego życia, nie zmienią nas i naszego zachowania wobec bliźnich. Zanim podejmiemy postanowienia powinniśmy więc najpierw określić nasze wady z którymi chcemy walczyć, zastanowić się nad jakimi cechami chcemy pracować i co chcemy w sobie poprawić. Powtarzając za ojcem Wojtkiem: trzeba po prostu i konkretnie zastanowić się jakim jestem ojcem, mężem, synem, sąsiadem, pracownikiem czy księdzem, jaką jestem mamą, żoną, siostrą, synową, babcią.
W każdym z tych obszarów należy podejmować konkretne postanowienia i w ten sposób ich realizacja będzie miała faktyczny wpływ na nasz rozwój, a jak ojciec podkreślił o to właśnie chodzi w samowychowaniu, o którym tyle mówimy w Szensztacie.

Ojciec Wojciech poruszył również temat trwałości naszych postanowień. Podejmujemy je na czas Wielkiego Postu, a co potem ? Czy po zakończeniu okresu Wielkiego Postu, mamy wrócić do starych nawyków, grzechów i wad ? Czy takie podejście do postanowień ma sens i czy rzeczywiście coś zmienia w naszym życiu ?

Ze Skupienia Wielkopostnego wynosimy refleksję, że praca nad sobą to zadanie na całe życie a nie tylko na wybrany okres liturgiczny …Jest dopiero początek Wielkiego Postu, więc jeszcze możemy zastanowić się nad naszymi postanowieniami, możemy skorygować je tak aby uczynić z nich autentyczne wyzwanie, które wymaga od nas wysiłku i nas kosztuje. Bo w końcu nie chodzi o odmówienie sobie przysłowiowych cukierków przez 40 dni, ale o to abyśmy żyli coraz bliżej Boga, naszych bliźnich, wzrastali w wierze, ale przede wszystkim o to, abyśmy dotarli wraz z naszymi braćmi i siostrami do Królestwa Niebieskiego gdzie oczekuje nas Zmartwychwstały Chrystus”.

Anna Janik

Poprzedni wpis
CZUWANIE MODLITEWNE RUCHU SZENSZTACKIEGO na JASNEJ GÓRZE
Następny wpis
Rekolekcje na szlaku o. Kentenicha

Podobne wpisy

Oddać się całkowicie Maryi Por. J. Kentenich, Narzędzie w dłoniach Maryi, s. 93n © Copy right Hanna Grabowska Aby móc należeć całkowicie do Matki Bożej, odrywamy się coraz bardziej od…
CZYTAJ WIĘCEJ
Menu