Nowe MOTTO – kazanie na zakończenie Konferencji Delegatów

Drodzy Siostry i Bracia, 

„Przemija postać tego świata” (1 Kor 7,31) – tymi słowami św. Pawła kończy się piąty rozdział konstytucji dogmatycznej o Kościele Lumen gentium Soboru Watykańskiego II poświęcony powszechnemu powołaniu do świętości. A więc wezwanie do  świętości ustawia nas w perspektywie wieczności i przemijania. (Nie tylko gdy starość się zbliża). 

Sobór okazał się być rewolucyjny w tym właśnie względzie. Dotąd bowiem uważano powszechnie, że świętość zarezerwowana jest dla duchownych, mnichów czy zakonnic. A tu się okazuje, że świętym może a nawet powinien być każdy. Każdy i to w całości! Nie w oderwaniu od swego ciała, nie w zaprzeczaniu uczuć i emocji, nie w izolacji od świata czy ucieczce – ale w samym centrum ludzkiej witalności – patrząc sobie samemu w oczy z afirmacją i miłością. 

Do tego ideału świętości należy zatem człowiek w całości – wraz ze swoją słabością i kruchością. Ojciec Kentenich pisał w roku 1963: „Wszyscy mamy swoje granice, i uważam, że byłoby dużo piękniej, gdybyśmy także w tym kontekście bardziej zauważali te swoje słabości. Wtedy uwierzymy w światło, bo inaczej to w ogóle może się okazać, że w nic nie wierzymy.” Tę myśl niezwykle trafnie podjął papież Leon w swojej encyklice: „(…) przyjąć ograniczoność i kruchość człowieczeństwa, nie uznając ich za błąd, który należałoby skorygować.” (Magnifica humanitas 12) 

A zatem nie wolno nam mylić świętości z doskonałością. Świętość to nie perfekcjonizm, ale droga pod okiem kochającej nas Opatrzności Boga. 

Także historia Szensztatu jest historią ludzkiej walki o świętość. Pierwszy Akt założycielski to właśnie program świętości. Ta mała kapliczka cmentarna, która stała się Sanktuarium, od początku miała być „kolebką świętości”. Ojciec Kentenich mówił, że właśnie w ten sposób historia Rodziny Szensztackiej stała się historią „świętego życia i świętych dążeń”. Ideał i cel Szensztatu – nowy człowiek w nowej wspólnocie – to właśnie „oryginalny święty współczesnych czasów” – a więc święty w codzienności, a nie święty od święta. 

W duchowości Szensztatu świętość oznacza więcej: misję i powołanie. Nie chodzi jedynie o heroiczne ćwiczenie się w cnotach, ale przede wszystkim o to, czy ja robię to, co do mnie należy. Czy wypełniam swoje powołanie? 

Ostatecznie świętość oznacza zjednoczenie swojej woli z wolą Bożą. Było dla mnie jednym z największych odkryć życia duchowego, że modlitwa to nie praca intelektualna, ale to właśnie próba zjednoczenia swojej woli z wolą Bożą. A to nie dzieje się w głowie – tylko w sercu, w woli, w nerkach… 

Świętość to także wzrost na poszczególnych etapach Przymierza Miłości. Przymierze przemienia człowieka w świętego. Wtedy taki święty we wszystkim widzi Boże działanie i w sobie Boże działanie objawia. Święty – pisze o. Kentenich – to „taki człowiek, który żyje i porusza się w Bożej atmosferze, roztacza Boży aromat, tworzy nadprzyrodzony klimat, sprawia wcielenie Boskości i nadprzyrodzoności…” Z takim chce się przebywać i takim chce się być. Bo z kim przestajesz – takim się stajesz. 

A wzorów i przykładów mamy wiele. W tych dniach bliżej poznaliśmy błogosławionych męczenników podlaskich z Pratulina oraz sługę Bożego ks. Waltera Ciszka. Szensztat również stał się kuźnią świętych. Bliżej poznaliśmy sługi Boże: s. Emilię Engel, o. Franza Reinischa, Barbarę Kast i Józefa Englinga. A to tylko wybrani z wielu. Niech te bohaterskie życiorysy nam w tym roku towarzyszą. Niech nas inspirują. 

Nowe motto naszej duchowej pracy to słowa: 

Zaproszeni do świętości – tu i teraz. 

Bóg nas zaprasza na drogę świętości, ale daje nam wolność. To od nas zależy, co w tym roku zrobimy, czym się zajmiemy, za co w końcu zabierzemy. Bóg nas zaprasza – ale to my na to zaproszenie odpowiemy. 

Bóg nas wzywa nie jutro. Nie po spowiedzi. Nie od Nowego Roku. Nie od Środy Popielcowej. Ale tu i teraz! Bo tylko tu i teraz należy do nas. To, co było, jest w rękach Bożego miłosierdzia. To, co przed nami jest w rękach Bożej opatrzności. Tylko tu i teraz należy do nas. 

Nie chcemy więc rozpamiętywać, jak to kiedyś było. Nie chcemy napawać się lękiem o przyszłość. Ale tu i teraz – ja i ty – chcemy odważyć się na świętość. 

To piękne i serdeczne zaproszenie do świętości jest skierowane do mnie i do Ciebie – ale chcemy je nieść dalej. By zanieść je skutecznie, musi być szczere i proste. Nie jak jakiś trik czy manipulacja do wykorzystania w naszej strategii, ale prawdziwe świadectwo i zachęta. 

Dziś szczególnie zabieramy to zaproszenie ze sobą, by je rozdawać obficie w naszych diecezjach: w rodzinach, wspólnotach i parafiach. 

W kolekcie dzisiejszej słyszeliśmy słowa: 

„Boże, Ty zawarłeś wszystkie nakazy świętego Prawa w przykazaniu miłości Ciebie i bliźniego” Niezwykła to konkretyzacja tego, co świętość oznacza – bo realizuje się w miłości. Wszystkie nakazy, formy, przepisy i starania – to ma być służba z miłości, przez miłość i dla miłości. 

Tak właśnie żyła Maryja. Niepokalana. Immaculata – światło naszej nadziei. Jej pociągający styl życia to właśnie promieniująca świętość. Czasem w jakimś bałaganie czy pośrodku awantury wystarczy postawić Jej wizerunek – a wszystko się uspokaja i pięknieje. Ona nie żyła w klasztorze. Nie miała poukładanego z góry planu życia. Wciąż była otwarta i z odwagą szła za Bożym głosem. Maryja była jest żywym darem z siebie. 

My także chcemy być świętymi nie w klasztornym rytmie czy pustelniczej ascezie, nie na wzór lukrowanych obrazów czy wymyślnych żywotów świętych… ale chcemy być świętymi w pełnokrwistej rzeczywistości naszego życia. Także tej czasem bardzo zaskakującej rzeczywistości. 

Niech Słowo Boże nas dziś prowadzi: 

„(…) Sprawujcie się w sposób godny Ewangelii.” Dla nas bowiem żyć – to Chrystus, a umrzeć – to zysk. „Szukajcie Pana… Wzywajcie Go” – On jest blisko tych, którzy Go wzywają. Amen. 

o. Przemysław Skąpski

Krajowy Duszpasterz Ruchu Szensztackiego

Poprzedni wpis

Podobne wpisy

keyboard_arrow_up