Wyzwania w dążeniu do ideału Maryi

Por. J. Kentenich, Narzedzie w dłoniach Maryi, s. 122n

© Copy right Hanna Grabowska

Wszyscy musimy być przygotowani na to, że życie będzie nam chciało wydrzeć wiarę w dobro i prawdę oraz entuzjazm dla nich. Nie ma jednak konieczności byśmy ją utracili.  To że ideały w konfrontacji z rzeczywistością zwykle bywają wypierane przez fakty, nie oznacza wcale, że muszą wobec nich kapitulować, lecz tylko, że nasze ideały nie są wystarczająco mocne”[1].

Te słowa pochodzą prosto z duszy. Zachowaliśmy nasze ideały nienaruszone aż do wieku dojrzałego, pozostaliśmy młodzi duchem. Cieszymy się z rozkwitu naszej młodzieży oraz wspieramy jej idealizm i optymizm słowem i przykładem. Młodzi i starzy kierują się niewzruszenie według idealnej gwiazdy altera Maria. Młodzież czyni to, nie znając jeszcze skał podwodnych życia. My (starsi) zagrzewamy się do tego chociaż w poważnej walce życiowej tak boleśnie przeżyliśmy nasze ograniczenia i słabości.

Jeżeli nawet ideały nie ukształtowały jeszcze dostatecznie nas osobiście, to jednak jesteśmy dalecy od tego, by spuszczać z tonu, pozwalać im osłabnąć i zrównywać je z życiem. Nie oskarżamy ich, jakoby były za mało trwałe i kształtujące, lecz siebie oskarżamy, ponieważ za mało daliśmy im wniknąć w siebie. Obiektywny ideał naszej szensztackiej Rodziny nie stał się jeszcze całkowicie naszym osobistym ideałem. Z tego powodu nie odwracamy się od ideału, nie zamazujemy i nie fałszujemy go, lecz pozwalamy, by każdego dnia od nowa opromieniał naszą duszę mocą swego światła i ciepła tak, że możemy mówić z psalmistą: Dixi, nunc coepi, tzn. powiedziałem: teraz, dzisiaj rozpoczynam!

Nasza koncentracja na chwili obecnej odnosi się więc również do pedagogiki ideału. To jest tajemnica naszej wiecznej młodości, naszej pojętności i naszego otwarcia dla wszystkiego co szlachetne, wielkie, dobre i piękne w naszym radosnym budowaniu w czasie, w którym wszystko legło w gruzach, skażone znieczulicą. (…)[2] Zachowujemy odwagę rozpoczynania na nowo każdego dnia z młodzieńczą werwą i pragnieniem sięgania po gwiazdy. W ten sposób niewzruszenie pozostajemy pod wpływem praw postępu w życiu duchowym. Porównujemy nasze istnienie i życie dzień po dniu na nowo z idealnym obrazem altera Maria i – wbrew wszelkim przeszkodom – coraz bardziej upodabniamy się do Maryi przynajmniej w zwyczajnych, codziennych sytuacjach.

Oby ten kosztowny dar młodzieńczej świeżości, jakiego wymaga pedagogika ideału, zachował się w Rodzinie jako wartościowe dziedzictwo na wszystkie czasy! Jak długo maryjna idea narzędzia będzie rozwijała się wśród nas – tak jak ją przedstawiono – mając moc kształtowania nas, nie potrzebujemy martwić się, że zatracimy młodość ducha. Wierność wobec pedagogiki ideału i maryjnej idei narzędzia warunkują i wspierają się wzajemnie.

Aby jeszcze bardziej zachęcić do wychowania według ideału i przez to pośrednio do pogłębienia naszej maryjnej duchowości narzędzia, przytoczę pewne myśli, które Albert Schweitzer umieścił w swojej książce Aus meiner Kindheit und Jugendzeit  (Moje życie)[3]:

Potęga ideału jest nieobliczalna. Kropla wody zdaje się nie mieć żadnej siły. Kiedy jednak wpadnie w szparę skały i tam zamieni się w lód, rozrywa skałę; jako para porusza tłok potężnej maszyny. Coś w takim razie w niej się dokonało, co uaktywniło znajdującą się w niej moc. Tak też jest z ideałem. Ideały to są myśli. Jak długo pozostają one tylko pomyślane, znajdująca się w nich moc pozostaje nieczynna, również kiedy się myśli z największym zapałem i najsilniejszym przekonaniem. Czynna staje się ich moc dopiero wtedy, kiedy wiąże się z nimi działanie jakiegoś pociągniętego tym ideałem człowieka”[4].

U nas mówi się o tym tak: do caritas musi dojść passio[5], oraz do więzi – oderwanie; obydwa muszą uzupełniać się wzajemnie, jak to w poglądowy sposób ukazuje życie według  pełnomocnictwa in blanco i inscriptio.

„Dojrzałość, którą powinniśmy osiągnąć, wymaga od nas pracy nad sobą, abyśmy stawali się coraz bardziej prości, coraz bardziej szczerzy, coraz bardziej przejrzyści, zgodni, dobrotliwi, coraz bardziej łagodni i współczujący”[6].

Od św. Pawła wiemy, jaki jest wewnętrzny związek między cnotami moralnymi i boskimi. Wiemy jaka jest treść i doniosłość podstawowego w świecie prawa miłości[7]. Wiemy, że miłość wszystkie wyżej wspomniane cnoty pociąga za sobą, że jest ona nie tylko głównym przykazaniem, lecz również naszym głównym zadaniem życiowym, naszym głównym powołaniem[8], które nigdy się nie zmienia, choćby nawet zmieniły się warunki i prace. Główne powołanie pozostaje takie samo, czy jestem w domu, czy w więzieniu, czy znajduję się na froncie życia, czy w samotności mam możność wznosić ręce złożone do modlitwy.

„Nie powinniśmy się godzić na żaden inny proces zdobywania życiowej mądrości. Podczas tego procesu miękkie żelazo idealizmu młodości hartuje się na stal nieutracalnego idealizmu życiowego.

 Pytanie do tekstu:

Która z odczytanych myśli jest dla Ciebie szczególnie cenna, trafia do Ciebie? – zapisz ją w swoim dzienniczku i przypominaj sobie o niej w ciągu całego dnia. 

[1] A. Schweitzer, s. 61.

[2] W wydaniu niemieckim jest tu zdanie: „Dlatego też nosząc z prostą oczywistością aż do najpóźniejszej starości nasz ubiór (siostrzany), wskazujemy na tę tajemnicę. Jest on symbolem naszej nigdy nie starzejącej się młodości ducha”. Ks. Kentenich nawiązuje tu do stroju Sióstr Szensztackich. Zależy mu na tym, by siostry, zakładając swój strój, zachowały przez całe życie młodość ducha. (Przyp. red. wyd. pol.).

[3] Wydanie polskie: A. Schweitzer, Moje życie,  Lublin 1991.

[4] Strona 61n.

[5] Ks. J. Kentenich zwykł określać kolejne stopnie więzi z Bogiem jako „materialne stopnie caritas” (miłości), a stopnie upodobnienia do Boga jako „materialne stopnie passio” (cierpienia lub oderwania). Bliższe szczegóły ponadto: H. Schmidt, Organische Aszeze, s. 117nn; 339nn.

[6] A. Schweitzer, s. 62.

[7] Zob. zwłaszcza: M.A. Nailis, Świętość w życiu codziennym, E. Detscher, Leben aus der Liebe, J. Kentenich, Das Lebensgeheimnis Schoenstatts, II Teil, s. 32nn.

[8] Zob. J. Kentenich, Hirtenspiegel, zw. 833n; 1051, 3728.

Poprzedni wpis
Następny wpis
1. Dzień

Podobne wpisy

Siostra M. Franciszka Irena Orzeł ISSM zmarła 4 stycznia 2021 r. w Szpitalu Pulmunologicznym w Bydgoszczy, po dwóch tygodniach walki z COVIDEM. Dziękujemy wszystkim, którzy wspierali śp. s. M. Franciszkę…
CZYTAJ WIĘCEJ
Menu