Tu i teraz… Pan Bóg działa po przez swoją Opatrzność.

Bez kategorii

Tu i teraz… Pan Bóg działa po przez swoją Opatrzność.

Kościół uczy nas „Opatrzność Boża oznacza zrządzenia, przez które Bóg z miłością i mądrością prowadzi wszystkie stworzenia do ich ostatecznego celu.” (KKK 321).
Chcemy na swoje życie patrzeć przez pryzmat wiary. W wyjątkowy sposób czynił to nasz założyciel Ojciec Józef Kentenich. W jednym z wykładów mówił:
A jeśli my, ludzie związani z Ruchem Szensztackim mówimy o wierze, to przede wszystkim myślimy o wierze w Bożą Opatrzność. Prawdę mówiąc, możemy powiedzieć, że widzimy Bożą Opatrzność, to znaczy dostrzegamy Boga za wszystkimi rzeczami naszego życia, za wszystkimi wydarzeniami życia, wszędzie chcemy Boga widzieć, rozpoznać Go i coraz bardziej poznawać. Jesteśmy przejęci powiedzeniem:

Nic nie dzieje się z przypadku,
ale wszystko pochodzi z Bożej dobroci.”

Lub     

Bóg jest Ojcem, Bóg jest dobry,
Dobre jest to, co On czyni!

W wielu konferencjach, które ojciec Józef Kentenich wygłosił w swoim długim i bogatym w doświadczenia życiu, ciągle na nowo, odnosił się do konieczności spoglądania na wszystkie wydarzenia przez praktyczną wiarę w Bożą Opatrzność.
Na ostatnim Triduum, spotkaniu animatorów Rodziny Szensztackiej w Polsce studiowaliśmy słowa Ojca wypowiedziane do Polaków. W jednym z wykładów skierowanych do polskich dziewcząt Założyciel scharakteryzował postawę Polaka, wskazując na cechy: radosny, silny i ufny w Bogu.
Ukazany nam przez ojca Kentenicha i odkryty przez nas ideał, nie zapominając o osadzeniu go w miejscu i czasie, staramy się go realizować, żyjąc mottem na ten rok:

Tu i teraz radośni, silni i ufni w Bogu!

1. Państwo Anna i Tomasz od pięciu lat należą do szensztackiej Ligii Rodzin, działającej przy Sanktuarium Wierności w Otwocku Świdrze.

Mam na imię Ania. Od 23 lat jestem mężatką. Mój mąż ma na imię Tomasz, jesteśmy rodzicami nastolatka, 14 letniego syna Jakuba.

Przyznam, że kiedy usłyszałam po raz pierwszy nasze motto na rok 2020, trudno mi było odnaleźć się w tych słowach. Tym bardziej, że w jednym haśle znalazło się tyle treści: siła, radość, ufność i to wszystko odniesione do czasu teraźniejszego: tu i teraz. Od razu pojawiło się we mnie pytanie: czy ja jestem silna, radosna i to właśnie w tym momencie mojego życia, w tym czasie ? tu i teraz ? Długo chodziłam z tym pytaniem. Pan Bóg powoli mówił do mnie i z czasem zaczęłam odkrywać, że kluczem do zrozumienia znaczenia tego motta jest ufność: ufność Bogu, Bożemu prowadzeniu i Bożej Opatrzności. Dlaczego? bo bez ufności w dobroć i opiekę Bożą nie można być prawdziwie silnym i radosnym, tylko ufność złożona w Bogu daje poczucie bezpieczeństwa, siłę i radość.

Dla mnie źródłem zaufania Bogu jest wiara w Opatrzność Bożą. Nie ma przypadkowych zdarzeń i dat, przypadkiem spotkanych ludzi. Nad wszystkim czuwa Bóg. Szczególnie dostrzegam to patrząc na wydarzenia, które przeżywamy w Ruchu Szensztackim. Przymierze Miłości z Matką Bożą Trzykroć Przedziwną zawarliśmy w Sanktuarium Wierności w Otwocku Świdrze w dniu 1 lipca 2017 roku. Na pozór data zwykła, podobna do innych, ale dla mnie i dla mojego męża szczególna bo praktycznie pokrywała się z 20 rocznicą naszego ślubu. Czy zawierając sakrament małżeństwa przed laty mogliśmy przypuszczać, że będziemy zawierać Przymierze Miłości z Maryją w dniu naszego jubileuszu małżeńskiego. Nie, z pewnością nie, taki scenariusz pisze tylko Bóg. Zawarcie Przymierza Miłości z Maryją, było dla nas darem, prezentem Opatrzności Bożej, ale równocześnie naszym darem dla Matki Bożej, zawierzeniem jej naszej drogi małżeńskiej i rodzinnej.

Maryja uczy mnie zaufania Bogu i Bożej Opatrzności. Czyni to dając nieustannie dowody swojej miłości i opieki. Od 3 lat, jesteśmy w kręgu Matki Bożej Pielgrzymującej. Maryja odwiedza nasz dom średnio raz w miesiącu i zawsze przybywa w czasie kiedy jej obecność jest ważna i bardzo potrzebna, zarówno w momentach trudnych jak i radosnych. Kilka przykładów… Matka Boża nawiedziła nasz dom w czasie kiedy mój tata trafił do szpitala po zawale, więc mogłam pojechać do taty do szpitala z Maryją, Maryja przybywała do naszego domu jako niezwykły gość w moje urodziny, urodziny Kuby, ale przyszła do nas również następnego dnia po wypadku samochodowym mojego męża, jakby mówiąc do nas jestem i opiekuję się Wami.

Niezwykłym darem i znakiem działania Bożej Opatrzności jest dla mnie i mojej rodziny Sanktuarium Domowe, które założyliśmy 7 grudnia ubiegłego roku. Była to dla nas piękna i niezwykle wzruszająca uroczystość, tym bardziej, że w naszym domu była sprawowana Eucharystia. Maryja zamieszkała u nas wraz z Jezusem i Św. Józefem. Naszym pragnieniem było aby wizerunek Św. Józefa stał się częścią naszego sanktuarium i tak się stało. Dopiero w dniu poświęcenia naszego sanktuarium, czyli 7 grudnia zrozumieliśmy głębokie znaczenie tej daty. Maryja, Jezus i Św. Józef przybyli do nas jako Święta Rodzina w pierwszą sobotę Adwentu, w pierwszą sobotę miesiąca i co bardzo ważne w wigilię pięknej uroczystości Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny.

Dziękuję Bogu i Najświętszej Maryi Pannie za te znaki działania Opatrzności Bożej w życiu mojej rodziny. Motto Tu i teraz radośni, silni i ufni w Bogu jest właściwie zadaniem, zadaniem dla mnie i moich najbliższych, aby dzień za dniem żyjąc w Przymierzu Miłości z Maryją, ufać Bogu, Bożej Opatrzności i z tej ufności czerpać siłę i radość.

Maryjo, Matko naszego Pana i moja ukochana Matko, dziękuję Ci za Twoją troskę i opiekę nade mną i nad moją rodziną, dziękuję, że z matczyną cierpliwością i delikatnością uczysz mnie ufności i miłości do Twojego Syna. Dziękuję Ci Maryjo za Twoją obecność w moim życiu i z ufnością powierzam Ci sprawy moje, mojej rodziny i mojej wspólnoty.

2. Zapraszamy teraz do podzielenia się świadectwem Panią Ewę z Lublewa, z archidiecezji gdańskiej należącą do Apostolatu Pielgrzymującej Matki Bożej z Szensztatu. W diecezji działa 120 kręgów, rozproszonych po 27 parafiach.
Maryja zaprosiła Panią Ewę TU, na Jasnej Górze do współpracy, wybrała na swoje narzędzie. Posłuchajmy, jak obecnie wygląda ta współpraca, spójrzmy na TERAZ a także zauważmy z jakim humorem działa nasza Matka i Królowa, aby zdobywa apostołów dla dzieła nowej Ewangelizacji, które dokonuje się przez pielgrzymowanie Maryi po naszych rodzinach i jak nas wychowuje.

Mam na imię Ewa, jestem mężatką i mam troje dzieci i troje wnucząt…
Wszystko zaczęło się od tego, że miałam ogromne pragnienie, aby pojechać na nocne czuwanie do Częstochowy, ale samej jakoś nie wypadało, trochę się bałam, aby jechać bez znajomych. Zaczęłam więc pytać, kto chce ze mną jechać, ale nikt nie chciał, więc pomyślałam sobie, trudno widocznie nie mam jechać.
Po jakimś czasie sąsiadka Beatka zapytała mnie, czy chciałabym pojechać na nocne czuwanie do Częstochowy? – i nie uwierzycie, w sercu poczułam radość, cieszyłam się bardzo, że nawet nie zapytałam się z kim pojedziemy, z jaką grupą ludzi. Ale czułam, że muszę jechać. To było takie uczucie, takie pragnienie i tęsknoty za kimś, Kogo się bardzo kocha a nie można z tą Osobą być. Okazało się, że jedziemy z Ruchem Szensztackim, że co roku organizowane jest ogólnopolskie czuwanie Ruchu Szensztackiego. Wtedy nie wiedziałam nic i nie byłam świadoma, co to jest Ruch Szensztacki i o co w tym wszystkim chodzi, ale nie martwiłam się, jechałam, jakby w nieznane.
Dojechaliśmy do Częstochowy, to był marzec 2016 r. dużo ludzi, tłok w kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej, ale znalazłyśmy miejsce i tak zaczęło się nocne czuwanie. Było spokojnie, pięknie a dla mnie ta noc była za krótka, o trzeciej rano powrót. Wracaliśmy autokarem, podróż spokojna, wszyscy spali nic się nie działo. Na końcowym przystanku w Lublewie zostałyśmy we dwie Beatka i ja. Wysiadając, nic nie myśląc mówię do Beatki, sprawdzę czy nic nie zostało autokarze?
Czy przez przypadek ktoś czegoś nie zostawił. Nigdy wcześniej tego nie robiłam, ale coś mi mówiło: sprawdź. No i sprawdzając czy autokar jest pusty, zobaczyłam między siedzeniem a oknem małe czarne etui. Wzięłam do ręki i powiedziałam do Beatki, że ktoś zostawił Matkę Bożą, właściwie to kapliczkę Matki Trzykroć Przedziwnej. Na to Beatka do mnie mówi: Ewa to jest Matka Boża Pielgrzymująca, jak ty Ją znalazłaś, to musisz z Nią pielgrzymować i założyć krąg.
Moja pierwsza reakcja: „Ja”, przecież ja się nie nadaję! Ale jak otworzyłam etui i zobaczyłam wizerunek Matki Bożej, to powiedziałam: dobrze, Matko Boża, ale ja będę tylko Twoją sekretarką, Ty mi przysyłaj ludzi, a ja będę zapisywała. Mów mi, co mam robić, nie ma problemu i zaczęło się dziać…
Trzy dni po powrocie z nocnego czuwania powstał pierwszy krąg Matki Bożej Pielgrzymującej. Ja po prostu zaczęłam zapisywać ludzi, w ciągu następnych 10 dni powstał drugi krąg. Jego powstanie to także niesamowita historia, ponieważ przyszła do mnie koleżanka Grażynka i zapytałam się Jej: czy nie chciałaby należeć do kręgu? A Ona mówi do mnie po prostu: pisz i podała mi 10 nazwisk i tak powstał drugi krąg Matki Bożej Pielgrzymującej, dziś w sumie mamy 7 kręgów.
Reasumując to działo się TU I TERAZ!  w danym momencie, nie myślałam, co będzie albo co może się stać? Czułam, że za tym wszystkim stoi Matka Boża, która daje siłę i ufałam w Bożą Opatrzność.

3. Witamy Panią Teresę, która mieszka w Skoczowie, jest to na południu Polski, na terenie diecezji bielsko-żywieckiej. Od niedawna i tam rozwija się Apostolat Pielgrzymującej Matki bożej z Szensztatu. Obecnie Maryja odwiedza w 25 kręgach rodziny na terenie 5 parafii.
Posłuchajmy, jak Maryja wchodzi w nasze życie. A my doświadczymy, w zwykłej codzienności, troski Boga. A wtedy Ona posługuje się nami jako swymi narzędziami i wychowuje na nowych ludzi, silne i odważne kobiety, jak w przypadku Pani Teresy.

Nazywam się Teresa Kowalczyk.
Od 11 lat jestem wdową, nadal pracuję, prowadzę sklep pasmanteryjny oraz z materiałami.
W maju 2018 roku poznałam Apostolat Pielgrzymującej Matki Bożej z Szensztatu, siostra była u nas w parafii i mówiła po Mszy świętej o tej pięknej inicjatywie. Wtedy, po raz pierwszy zobaczyłam cudowną kapliczkę Pielgrzymującej Matki Bożej. Czekałam aż ktoś się zdecyduje przyjąć Maryję do domu i utworzyć krąg w naszej parafii. Nikt się nie podjął tego zadania, więc poczułam pragnienie, aby zaprosić Maryję do siebie. Pomyślałam, Skoczów potrzebuje Matki Bożej /u nas jest wielu protestantów, ewangelików/ ale pewnie musi to tego dojrzeć.
Po spotkaniu dołączyły się trzy osoby, ale już pod koniec maja był cały krąg, 10 rodzin. Czułam, że to wielka sprawa. W czerwcu Maryja pomogła mi rozwiązać dwa problemy i odczytałam to jako znak Jej dobroci.

Miałam problem zdrowotny i finansowy. Zabrakło mi na opłaty, a termin wpłat się zbliżał. Zabrałam Matkę Boża do sklepu i prosiłam Ją o pomoc i długo nie musiałam czekać na odpowiedź. Szkoła z naszego miasta zamówiła dużą ilość tkaniny, zawsze płacili przelewem, więc trzeba było czekać na należność. Tym razem zapłacili gotówką, wystarczyło na opłaty. Maryja się o mnie zatroszczyła!
W tym czasie miałam też kłopoty zdrowotne, bolało mnie kolano, gdyż mam stojącą pracę i cały dzień jestem na nogach. Męczyłam się, ofiarowałam to cierpienie za grzeszników, a do lekarza długa kolejka, prywatnie nie zdecydowałam się pójść. Prosiłam o pomoc Maryję, Królową z Szensztatu. Po kilku dniach szwagier ze swoją żoną zaproponowali mi wyjazd do Grecji. Powiedzieli: zabieramy Cię! W sercu jechałam z Pielgrzymującą Matką, miałam tam czas na modlitwę i wróciłam ze zdrowym kolanem. To kolejny dar Matki Bożej!
W naszej parafii działa już szczęść kręgów, po 10 rodzin w każdym, każdego 18- go dnia miesiąca przeżywamy Dzień Przymierza, spotykamy się na Eucharystii a na bocznym, maryjnym ołtarzu stoją nasze kapliczki. Zorganizowaliśmy sobie też spotkanie opłatkowe, w którym towarzyszył nam Ks. Proboszcz. Cieszyłam się, że tyle osób zechciało się spotkać.

Niedawno powstał nowy krąg w Ochabach, w sąsiedniej parafii niedaleko Skoczowa.
Dlaczego tam?
Otóż 11 lat temu, dokładnie 19 kwietnia 2009 roku, w drodze do akcji Pożarniczej odszedł mój wspaniały mąż i ojciec naszej trójki dzieci. Było to święto Bożego Miłosierdzia i godzina Miłosierdzia. Do umierającego strażacy wezwali kapłana, który udzielił mojemu Mężowi Sakramentu Namaszczenia Chorych.
Uczynił to ten kapłan, który podpisał zgodę na 7 krąg, który udało mi się założyć, a pierwszy w Jego parafii.
Dziękuję Ci za wszystko Matko Boża, Trzykroć Przedziwna Królowo z Szensztatu!

4. Zapraszamy Panią Markitę, która jest katechetką w Pabianicach, w archidiecezji łódzkiej. Tam również od niedawna rozwija się Apostolat Pielgrzymującej Matki Bożej z Szensztatu.
W dziesięciu parafiach Maryja odwiedza rodziny w 27 kręgach. Większość z nich jest właśnie w Pabianicach. Pan Bóg w swojej Opatrzności kieruje losami ludzi i narodów, On troszczy się o nas o nasze zbawienie.

Nazywam się Markita, należę do Apostolatu Pielgrzymującej Matki Bożej z Szensztatu.

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam kapliczkę z wizerunkiem Matki Bożej Szensztackiej, poruszyło mnie Jej piękno. Pomyślałam, że nie znam tego wizerunku Maryi. Zapragnęłam poznać historię tego obrazu i mieć Ją u siebie w domu. Poznałam osoby, które już były w kręgu. Poprosiłam, żeby dały mi do domu kapliczkę na jakiś czas, ale nie pociągnęły tego tematu.

Po pół roku, kiedy byłam na Mszy św. w swojej parafii, a byłam w bardzo kiepskim nastroju, po Komunii św., ktoś lekko wsunął mi kapliczkę w dłonie. Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że to obraz, który tak chciałam mieć w swoim domu. Już Jej nie puściłam, poprosiłam, żeby osoby, które były z tej grupy dały mi kapliczkę do domu, bo akurat miałam dwa dni wolne. Zgodziły się. Zaprosiłam je do siebie. Posiedzieliśmy przy kawie i cieście. Opowiedziały mi o Ruchu Szensztackim, zainspirowali i po dwóch dniach pobytu Matki Bożej u mnie w swoim wizerunku MTA, postanowiłam stworzyć swój krąg.

Zadzwoniłam do s. Damiany powiedziałam, że chciałabym stworzyć nowy krąg. Miałam jednak poważny problem. Do parafii, w której obecnie mieszkam, św. Maksymiliana przeprowadziłam się niedawno i nie znałam z tej dzielnicy ludzi. Za to znałam sporo osób z innych parafii. Zadzwoniłam znów do siostry i poprosiłam o warunkową zgodę na zaproszenie do kręgu moich znajomych ale nie z mojej obecnej parafii.

A ponieważ znałam Księży Proboszczów, mogłam to uczynić na rok czasu, ale obiecałam, że po roku stworzę nowy krąg w swojej parafii.

Powstały dwa kręgi z całego miasta (Pabianice w woj. łódzkim liczą ok 65 tyś mieszkańców i mają 7 kościołów) ze wszystkich parafii.
Przez rok ludzie wozili te dwie kapliczki po całym mieście z wielką miłością i poświęceniem. Rok szybko minął. Każdy z nas zobaczył, ile cudów i łask Maryja dokonała w naszych domach i … trzeba było spełnić obietnicę.
Maryja postawiła przy mnie wspaniałych ludzi, którzy się mocno zaangażowali w tworzenie kręgów w swoich parafiach. Rozbiłam moje dwa kręgi i zaczęliśmy tworzyć nowe kręgi w poszczególnych parafiach.
Obecnie tworzy się 15 krąg i wciąż pojawiają się nowi chętni. W trzech kościołach już mamy Msze św. w Dniu Przymierza, w jednej parafii w 1-wszy sobotę miesiąca. Kolejni proboszczowie otwierają nam drzwi swoich kościołów. Maryja zadamawia się w naszym mieście. A ponieważ Polacy bardzo kochają Maryję, to chętnie otwierają przed Nią swoje domy i serca.

W życiu moim i mojej rodziny Maryja dokonała rzeczy niemożliwych. Oto kilka z nich:
– Chcę podziękować Matce Bożej, że od chwili przybycia do mojego domu, po miesiącu wyrwała moją córkę z bardzo trudnego związku z chłopakiem, gdzie ja mimo modlitw i starań nie mogłam tego dokonać.
– Mam brata, który odrzucił wiarę w Boga zaraz po swojej I Komunii św. A gdy zapytałam go, czy chciałby przyjmować kapliczkę Pielgrzymującej Matki Bożej, zgodził się i po roku odwiedzin Maryi w jego domu powiedział; „Wiesz, tylko w Jezusie jest pełnia Prawdy.
– Matka Boża i z mojego serca wyrwała potężne zło, w którym trwałam kilka lat i znów poczułam się wolnym Dzieckiem Bożym.
– Maryja zaczęła bardzo porządkować moje życie, znów otworzyłam się na ludzi i radość życia. Ona zawsze była w moim życiu, nawet gdy się pogubiłam i weszłam w ciemność, szczególnie przyszła mi na ratunek w kapliczce, jako Trzykroć Przedziwna Matka. Odnowiła we mnie dziecięctwo Boże. Znów poczułam, ze mam najpotężniejszego i najlepszego Ojca w Niebie, należę do Jezusa, który jest przy mnie i Ducha Świętego, który mnie na nowo ożywia i uświęca.
Dlatego z wielką miłością chcę dalej przekazywać kapliczkę MTA innym, aby i oni, dzięki
Maryi, odnaleźli utraconą radość i pokój.

5. Państwo Aneta i Paweł Gawryś z Otwocka należą do szensztackiej Ligii Rodzin, działającej przy Sanktuarium Wierności, diecezja warszawsko-praska. Nie tylko zawarli przymierze miłości z Matką Trzykroć Przedziwną, ale posiadają sanktuarium domowe, w którym Matka Boża pomaga TU i TERAZ w wychowani piątki pociech, jaką obdarowała ich Boża Opatrzność. Zapraszamy do przedstawienie swojego świadectwa.

Nazywamy się Aneta i Paweł Gawryś. W tym roku będziemy obchodzić 14 rocznicę ślubu. Pan Bóg obdarował nas piątką dzieci. Chcemy wam ukazać, jak przez Maryję prowadziła nas Boża Opatrzność.

Wydarzyło się to jeszcze przed naszym ślubem. Wracając w nocy z imprezy, nagle ogarnął mnie żal nad tym, jak wygląda moje życie. Przechodząc obok kościoła uklęknąłem przed figurą Matki Bożej i prosiłem Ją, żeby coś zrobiła, żeby zmieniła moje życie. Po kilku dniach pojawiły się osoby z propozycją pójścia na pielgrzymkę do Częstochowy. Podczas tej pielgrzymki Pan Bóg dotknął mojego serca, a Maryję poprosiłem o dobrą żonę. W rok później szliśmy już razem jako małżonkowie do Częstochowy, ja w intencji dziękczynnej, a ja o łaskę macierzyństwa.
Nasza najstarsza córka Amelka obchodzi 13 urodziny. Jest dzieckiem, które miało się nie urodzić. W siódmym tygodniu ciąży pojawiły się komplikacje. Modliliśmy się gorąco do Maryi i to Ona wyprosiła u Boga łaskę macierzyństwa dla nas. W drugiej ciąży w 26 tygodniu rozpoczęła się akcja porodowa, którą udało się w klinice i dzięki modlitwie wszystko wróciłodo normy. 10 tygodni spędziłam leżąc w łóżku. Kinga przyszła na świat w terminie. Był to trudny czas w naszym małżeństwie. Mój bunt i niepogodzenie się z zaistniałą sytuacją sprawił, że nie chciałam mieć więcej dzieci. Zaczęliśmy oddalać się od siebie.
Po 4 latach za natchnieniem Ducha Św. wybraliśmy się na rekolekcje z ojcem Jamesem Manjackalem, na których Aneta poprzez dobrą spowiedź zaczęła się nawracać. Owocem tych rekolekcji było nasze wstąpienie do wspólnoty Odnowy w Duchu Św.  w której spędziliśmy 5 lat. To był wspaniały czas zbliżania się do Pana Boga.

Zaczęłam otwierać się na życie i tak przyszedł na świat nasz syn Dawid (znów 12 tygodni spędziłam leżąc), po dwóch latach urodziłam Łucję (przeleżałam 16 tygodni). Ciążę z Łucją było mi trudno przyjąć, wiedząc o zagrożeniu. W święto Ofiarowania Pańskiego będąc u spowiedzi ksiądz zachęcił mnie: a teraz uklęknij i przez ręce Maryi ofiaruj to dziecko Jezusowi. Strach odszedł, ale  w 22 tygodniu ciąży przy porodzie lekarz cudem ją uratował. Ochrzciliśmy ją 18 października, nie wiedząc, że to Dzień Przymierza z Maryją.

Szukając dalej naszej drogi wiary, wybraliśmy się do Medjugorje z tą intencją, aby Maryja pomogła nam rozeznać, gdzie jest nasze miejsce w Kościele jako rodziny. Po powrocie z Madjugorie, po kilku dniach przyszła do nas Pielgrzymująca Matka Boża i tak nasze kroki skierowaliśmy do Szensztatu. Rozpoczęliśmy formację w Dziele Rodzin Szensztackich, a 1 lipca 2018 roku zawarliśmy przymierze miłości z Maryją. Była z nami już na świecie Sara, nasza najmłodsza córka (i znów żona przeleżała 20 tygodni). 24 listopada ubiegłego roku w święto Chrystusa Króla założyliśmy sanktuarium domowe. Poświęcił je nasz ksiądz proboszcz. Był to dla nas niesamowity dzień, czuliśmy się jak małe dzieci, które znalazły na gwiazdkę wymarzony prezent. Stanu naszych serc nie sposób opisać: radość, pokój, błogość, ciepło, z naszych ust nie znikał uśmiech. Czas jakby się zatrzymał, czuliśmy się, jakbyśmy przebywali w innej przestrzeni. W domu zrobiło się jaśniej i spokojniej. Zaczęliśmy się codziennie wspólnie modlić, co do tej pory nam nie wychodziło. Ciągle ubolewaliśmy, że nie potrafimy zebrać się razem na modlitwie, a od kiedy mamy sanktuarium domowe, to zawsze wspólnie się modlimy.

Do naszego sanktuarium zaprosiliśmy Pana Jezusa Miłosiernego, Matkę Trzykroć Przedziwną, ojca Kentenicha oraz archaniołów: św. Michała i Gabriela i wiemy, że Oni wszyscy są obecni w naszym domu. W grudniu tak sobie rozważałam, że ze względu na zagrożenie mojego zdrowia i życia nie możemy mieć więcej dzieci. A tu, zapewne za sprawą ojca Kentenicha w styczniu przyszła odpowiedź. Nastąpił taki splot wydarzeń, w wyniku których obecnie jesteśmy w trakcie kompletowania dokumentów, w celu stworzenia rodziny zaprzyjaźnionej dla dwójki dzieci, które aktualnie przebywają w domu dziecka. Jesteśmy wdzięczni Bogu, bo widzimy jak tu i teraz prowadzi nas Boża Opatrzność, a Matka Boża formuje nas na ludzi radosnych, silnych i ufnych  w Bogu.

Dziękujemy!

6. Archidiecezja katowicka, parafia św. Stanisława biskupa i męczennika w Suszcu jest wdzięczna Bogu, że maja 26 kręgów Apostolatu Pielgrzymującej Matki Bożej a także w parafii działa grupa Ligowa Dzieła Rodzin. W Dniu Przymierza, każdego 18-go dnia miesiąca wiele osób przybywa do kościoła parafialnego na Eucharystię, przynosząc ze sobą kapliczki.
Pani Anna, matka + łączą ten dzień z wyjątkowym wydarzeniem, z cudem, który Maryja wyprosiła dla ich syna Szymona.

W dniu 18.03.2017r. syn pracując dorywczo na budowie spadł z wysokości pierwszego piętra na betonową posadzkę, głową w dół. Skóra na głowie pękła na 13 szwów. Lewa ręka w nadgarstku połamana, cały poobijany. Po upadku syn stracił chwilowo przytomność. Pogotowie na sygnale zawiozło syna do szpitala w Pszczynie. Lekarz jak zobaczył Szymona się przeraził. Zszyli mu ranę na głowie, a tym czasie trwała modlitwa różańcowa – płacz, prośba, błaganie Matki Trzykroć Przedziwnej. Ogromna bezsilność.
Po opatrzeniu ran lekarz zdecydował i zlecił rezonans całego ciała i prześwietlenie lewej ręki. Po czym oświadczył, że jak się nie uda nastawić połamanych kości, to trzeba będzie zrobić operację i znów ogromna rozpacz i prośba do Matki Trzykroć Przedziwnej o zdrowie. Jednak, po wykonanym prześwietleniu lekarz powiedział, że po takim upadku to naprawdę cud, że nic więcej się nie przydarzyło. Z mniejszych wysokości spadają i czasem nie ma co zbierać. Rękę też lekarzowi udało się dobrze poskładać. Operacja nie była konieczna. Lekarz poprosił nas rodziców, gdyż chciał nam pokazać, jak wyglądało to złamanie przed i po nastawieniu. Sam był zadowolony, że tak wszystko dobrze wyszło. Syn jedynie musiał zostać w szpitalu na obserwacji. Lekarz powtarzał synowi, że ma za co dziękować Bogu, bo był to cud.
W tym dniu tj. 18 każdego miesiąca, w Dniu Przymierza szczególnie czcimy Matkę Trzykroć Przedziwną i poprzez uczestnictwo we Mszy św. prosimy Ją o opiekę nad naszymi rodzinami. Czyż Matka Boża się nie wsławiła?
W cudowny sposób ocaliła naszego syna i wzmocniła w nas ufność w Bogu.
Dziękujemy Ci nasza Matko i Królowo!

Kochana Rodzino Szensztacka, wsłuchana w świadectwa, czujemy, jak entuzjazm, radość z życia posłannictwem Szensztatu, udziela się każdemu z nas. Tego dziś bardzo potrzebujemy, aby żyć siłą Bożej i ludzkiej miłości, wypływające z zawartego z Maryją przymierza miłości. Ta miłość, która trwa i niesie nas w cierpieniu i we wszystkich wymaganiach, jakie stawia nam życie.

7. Pan Andrzej mieszka w Łukowie, w diecezji siedleckiej. Wraz z żoną Edytą należą do Ligi Rodzin, ale ich przygoda z Ruchem Szensztackim rozpoczęła się przez Apostolat Pielgrzymującej Matki Bożej z Szensztatu. W diecezji siedleckiej istnieje 180 kręgów skupionych w 20 parafiach.

Mam na imię Andrzej. Mam 40 lat, jestem mężem mojej żony Edyty i tatą czwórki dzieci: Bartosza, Zosi, Mikołaja i Ignacego.
Gdy mnie ktoś pyta: „co tam u Ciebie?” to dość często odpowiadam: „Dziękuję. Bardzo dobrze. Żona kochająca, dzieci zdrowe, dom bez hipoteki.” A innymi słowy: Bóg troszczy się o nas i nam błogosławi. Z naszego sanktuarium domowego wylewa się obfitość łaski bożej. Nie chciałbym byście uznali mnie za pysznego. Ale obok tego, że w naszym ludzkim życiu jest cierpienie, ból, krzyż, jest też radość, błogość, spełnienie. A czasami ta radość, błogość, spełnienie jest dzięki cierpieniu i bólowi, a może nawet bardzo często.

Zawsze myślałem, że świadectwo jest bardziej dla tych którzy go słuchają, aby mogli odnaleźć jakieś działanie Boga w życiu innych, usłyszeć o jakimś cudzie, nawróceniu, uzdrowieniu. Ale dziś wiem, że dawanie świadectwa jest równie ważne dla mówiącego. Musisz zastanowić się nad sobą, nad swoją relacją do Boga, nad tym, co otrzymujesz, a co dajesz. Dlatego bardzo dziękuję, że mogę powiedzieć tych kilka słow. Bo dla mnie jest to łaska od Boga.

Gdy byłem przy porodzie pierwszego dziecka to zemdlałem. Zaraz na początku. Pielęgniarki wyprowadziły mnie na korytarz. To moja żona dzwoniła do mnie z sali porodowej czy wszystko ze mną ok. Po dwóch godzinach urodziła Bartka. Więc przy drugim porodzie wyjechałem, by nie przeszkadzać. A córkę zobaczyłem pierwszy raz dwa tygodnie po jej narodzinach. Jak rodziło się trzecie dziecko – dziś sześcioletni Mikołaj – to stałem za drzwiami. Trochę słyszałem, kilka razy zajrzałem.

Przy narodzinach najmłodszego syna Ignacego byłem przy porodzie. Stałem tuż obok łóżka. Ignacy spojrzał na mnie. A ja miałem gęsią skórkę na całym ciele i łzy w oczach. Przeżycie nie do opisania.  A dziś chcę powiedzieć, że każdy tata powinien być przy narodzinach swojego dziecka. Widząc, ile poświęcenia wkłada kobieta w wydanie na świat nowego życia – Twojego dziecka- bardziej ją kochasz i szanujesz. Ból i cierpienie przynoszą prawdziwą radość i spełnienie. BÓG PRZEZ 14 LAT PRZYGOTOWYWAŁ MNIE NA DOŚWIADCZENIE JEDNEJ Z NAJWIĘKSZYCH RADOŚCI W MOIM ŻYCIU. Bóg ma plan dla każdego z nas i wie co jest dla nas dobre, zanim zdążymy o to poprosić. Tu i teraz, wystarczy być otwartym na Jego miłość!!

Moje życie jest wspaniałe. Lekkie, łatwe i przyjemne to może przesadzone stwierdzenie, ale na pewno nie mam prawa narzekać. Od czasu do czasu odwiedzam swoją 80-kilkuletnią babcię. I jak to w rozmowie w towarzystwie, w rodzinie, przy stole narzekamy: na drożyznę, na polityków, na mężów, żony, dzieci, na wszystko. A babcia siedzi z boku oparta o laskę i z pobłażliwym uśmiechem kiwa głową. A z rzadka zapytana, co o tym sądzi odpowiada: „Wy nawet nie wiecie jak macie dobrze.”  WY NAWET NIE WIECIE JAK MACIE DOBRZE!!!!!!!  Słuchajcie swoich babć, one wiedzą co mówią.

W swojej pracy zawodowej spotykam wiele osób. Czasami komuś robię jakąś małą przysługę: skseruję stronę dokumentu, w czymś podpowiem. I w swej śmiałości – jak ktoś pyta, co za to – to mówię, że będzie bardzo drogo kosztowało i proszę, aby odmówić w mojej intencji dziesiątkę różańca. Najczęściej słyszę odpowiedź: oczywiście, odmówię; nawet dwie dziesiątki, bywa, że ktoś odpowiada: odmówię cały różaniec. Pewna Pani uśmiechnęła się i powiedziała, że odmówi cały i podarowała mi swój różaniec. Ucieszyła się, że ktoś też czci Matkę Bożą i prosi o modlitwę. Zachowanie i słowa tej kobiety były dla mnie jakby to sama Matka Boża – powiedziała, że moja postawa jest właściwa.

W życiu trzeba bardzo uważać, o co się modlimy, o co prosimy Pana Boga. Bo Bóg zawsze słucha
i jest gotowy spełniać nasze prośby, ale nie jestem pewien czy my zawsze jesteśmy gotowi na to, by być wysłuchanymi.

2-3 lata temu wraz z moją żoną, synem Bartoszem i jego kolegą, podróżowaliśmy do Kolankowa na rekolekcje dla chłopców. Podczas jazdy nierozważnie, podkreślam nierozważnie, powiedziałem do żony, że to długa trasa, sporo paliwa spalimy, jakaś ofiara za pobyt syna do uiszczenia jest, kieszonkowe dla niego i że to spowoduje jakąś dziurę w naszym budżecie domowym. Kilkadziesiąt kilometrów dalej zatrzymaliśmy się w korku, tuż za tirem, stoimy gawędzimy, a tu nagle olbrzymi huk i widzę tylko jak zbliżam się do tylnej ściany naczepy tira, ale nie uderzamy w nią. Chwilę siedzę w aucie bardzo zaskoczony tym, co się stało. Niepewny sytuacji, przestraszony – wysiadam. Z tyłu za naszym samochodem stoi Pani z uśmiechem na ustach i swoją wizytówką w ręku i mówi: „Bardzo przepraszam, zagapiłam się i niechcący w Państwa stuknęłam. Ale proszę się nie martwić, to jest samochód służbowy, zgłoszę tylko to zdarzenie do osoby zarządzającej pojazdami w naszej firmie i wypłacą odszkodowanie”. Dodam, że jedynym widocznym śladem tego zdarzenia była mała rysa na tylnym zderzaku, której w sumie nie naprawiłem do dzisiaj i wpływ odszkodowania na konto. Zamiast dziury w budżecie, dziura w zderzaku. Sam narzekałem. Powinna mi pasować ta zamiana.

W styczniu tego roku miało miejsce zdarzenie, nad którym zastanawiam się, jak je interpretować. Otóż pewnego wieczoru bardzo bolała mnie głowa i gdy przykładałem ją do poduszki, tuż przed zaśnięciem pomyślałem: „Chyba umrę tej nocy, ale Panie Boże bardzo Cię proszę, pozwól mi być jeszcze na tym świecie. Mam jeszcze parę rzeczy do zrobienia.” W ogóle bym o tym nie pamiętał, gdyby nie to, co zdarzyło się następnego poranka. Otóż o godz. 6 rano zajechała na moje podwórko srebrna furgonetka, wyskoczyło z niej czterech panów w garniturach i energicznym krokiem kierują się w stronę drzwi wejściowych do mojego domu. Obudziłem się natychmiast. Ale patrzę, że równie szybko, jak wysiedli tak z powrotem wsiedli do auta, zawrócili i jednak wyjeżdżają z posesji. Biegnę do drugiego okna, by zobaczyć, dokąd pojedzie ta ekipa. Nie pojechali daleko, bo skręcili do sąsiada, który jak się później okazało tej nocy zmarł. Byli to panowie z zakładu pogrzebowego. Czy to takie nierealne, by faktycznie przyjechali po mnie?????   Nie znamy dnia ani godziny.

Jestem tu, bo należę do Ruchu Szensztackiego jako rodzina zawarliśmy przymierze miłości, mamy sanktuarium domowe w naszym domu, modlimy się codziennie do Matki Bożej Trzykroć Przedziwnej, formujemy się na spotkaniach dla małżeństw. Gdy się ufa Bogu, łatwiej jest żyć, bo wiesz, że Bóg da ci siły, by przeżyć wszystko, co cię spotyka i nawet w trudnościach będziesz mógł odnaleźć radość.

Dziękuję.

Głęboka ufność pokładana w Bogu, jak czerwona nić przewijała się przez wszystkie świadectwa, które usłyszeliśmy.
Jesteśmy wdzięczni Bogu, za wszystko, czego dokonuje w nas i przez nas swoje narzędzia.

Zebrała i opracowała S. M. Damiana Czogała

Poprzedni wpis
Uwagi do czuwania na Jasnej Górze
Następny wpis
Modlitwa zawierzenia – Jasna Góra 2020

Podobne wpisy

Menu