Poczucie bezpieczeństwa w modlitwie do Maryi

Por. J. Kentenich, Narzędzie w dłoniach Maryi, s.138n

© Copy right Hanna Grabowska

Człowiek naśladujący Matkę Bożą] nie zaznaje spokoju, zanim nie stanie się podobnym we wszystkim do swego wzoru. W ten sposób doznaje z czasem wyzwalającego poczucia bezpieczeństwa, jakie zauważamy i podziwiamy u Matki Bożej…

Św. Bernard ze Sieny odsłania nam cały proces dokonywania się naszego zbawieni i związanego z tym [sposobu] życia. Pisze on: „Wszelka łaska, która jest udzielana jak długo świat istnieje, przechodzi trojaką drogę, mianowicie od Boga do Chrystusa, od Chrystusa do Najświętszej Dziewicy, od Najświętszej Dziewicy zostaje w najwłaściwszym porządku doprowadzona do nas”[1]. Leon XIII w swojej encyklice o różańcu z dnia 8 września 1894 roku cytuje to klasyczne zdanie[2].

Według mądrego, obiektywnego Bożego porządku łaski mamy zatem do dyspozycji trzy źródła, z  których możemy czerpać życie. Narzędzie Maryi dostosowuje się do wszystkich szczegółów tego porządku. Normą dla jego myślenia, woli i działania pozostaje prawo: Ordo essendi est ordo agendi (porządek istnienia określa porządek działania). Będąc narzędziem Maryi, pozwalamy Jej w naszym życiu osobistym pełnić rolę, jaką z woli Boga, obiektywnie rzecz biorąc, pełni Ona wobec całego stworzenia.  Przez to w najwyższym stopniu jesteśmy poddani Jego woli i możemy oczekiwać obfitych łask, jakie Jego mądrość i dobroć dla nas przewidziała.

Matka Boża również wtedy składa ręce za nas, kiedy nie zwracamy się do Niej. To wynika z jej macierzyńskiej roli i miłości matczynej, skoro to Bóg ustanowił prawo: żadna łaska bez Niej! Ponieważ zaś my nie jesteśmy narzędziami martwymi, lecz dobrowolnie działającymi, wypada, abyśmy w całkowitej wolności ulegle i chętnie dostosowywali się do wszystkich życzeń Bożych, które Stwórca wpisał w naturę. W takim stopniu, w jakim to czynimy, skłaniamy się ku Bogu i dajemy sposobność Matce Bożej, aby posłużyła się swoją mocą. Tak należy rozumieć Ojców, doktorów Kościoła i pisarzy kościelnych. Dołączam niektóre wypowiedzi.

Św. Bernard, który porównuje Maryję z wodociągiem[3] „wchłaniającym całe źródło” łaski „z serca Ojca” i darowującym je nam, wyjaśnia (w nawiązaniu do swoich rozpraw na temat runa Gedeona) „Zwróć uwagę, o człowiecze, na postanowienie Boże! Uznaj postanowienie odwiecznej Mądrości, postanowienie najwyższej Dobroci: Kiedy chciał zwilżyć rosą niebieską klepisko, oblał wpierw całe runo. Kiedy chciał odkupić rodzaj ludzki, złożył cały okup w Maryi. Dlaczego? Może Ewa miała być usprawiedliwiona przez córkę… Ale to nie jest wszystko… On złożył pełnię wszelkiego dobra w Maryi. Powinniśmy wiedzieć: Kiedy otrzymujemy jakąś nadzieję, jakąś łaskę, jakieś dobro, to wszystko to spływa ku nam od Tej, która wzniosła się w górę, obfitując w radość… Zabierz słońce – co stanie się wtedy z dniem?

Zabierz Maryję, tę Gwiazdę morza, wielkiego, szerokiego morza – co wtedy będzie prócz zapadającego mroku, tak, że wszystko dookoła znajdzie się w cieniu śmierci i najgłębszej ciemności?”.

Św. Anzelm na swój sposób mówi to samo: „Okrąg ziemi posiada Apostołów, Patriarchów, Proroków, Męczenników, Wyznawców i Dziewice, dobrych i bardzo dobrych pomocników, których ja usilnie wzywać pragnę. Ale Ty, o Pani, jesteś lepsza i dostojniejsza niż wszyscy ci pomocnicy, ponieważ jesteś ich i wszystkich innych pomocników Panią. Co mogą oni wszyscy zjednoczeni z Tobą, to możesz Ty sama bez nich wszystkich. Dlaczego jesteś tak potężna? Ponieważ jesteś Matką naszego Odkupiciela, Oblubienicą Boga, Królową nieba i ziemi. Kiedy Ty milczysz, nikt się nie modli, nikt nie pomaga. Kiedy Ty prosisz, proszą oni wszyscy, pomagają razem oni wszyscy”[4].

Św. German mówi krótko i zdecydowanie: „Nikt nie osiąga zbawienia jak tylko przez Ciebie, o Najświętsza! Nikomu nie będzie dana łaska jak tylko przez Ciebie, Najczystsza!”[5].Z tej wielkiej prawidłowości św. Alfons Liguori wyciąga wniosek: „Kto zwraca się do Maryi, może być pewny, że otrzyma łaski, których pragnie”[6].

O tym wie nasz wierzący głęboko lud katolicki. Dlatego we wszystkich sytuacjach życia, zwłaszcza w wielkich kryzysach historii świata i Kościoła, z intuicyjną pewnością i wiernie trzymał się sposobu działania odwiecznego Boga: podobnie jak On złożył los ludzki, zbawienie świata w ręce pokornej służebnicy Pańskiej, tak i lud ten powierzył swoje własne losy tym samym potężnym i dobrym rękom, i nigdy w tym się nie zawiódł.  Bóg pozostaje sobie wierny na wieki. Pragnie On z powrotem wprowadzić ludzkość w swoje Najświętsze Serce, ale nie bez współdziałania stworzenia. Dlatego zbawienie ludzkości czyni zależnym od współdziałania ludzi. Pozwala im uczestniczyć w swoim rządzeniu światem i w doskonaleniu świata. W ten sposób rozumiemy, dlaczego od Adama i Ewy, od ich dobrowolnego wniknięcia w Jego plany, uczynił zależnym dobro społeczności ludzkiej. Pierwsza para ludzka ciężko Go zawiodła. Mimo to pozostał wierny swoim zamiarom. Po raz drugi złożył los ludzkości w ręce pary ludzi: w ręce nowego Adama i nowej Ewy. Oboje poddali się Jemu, dzięki Ich obojgu nasze dobro, nasze zbawienie zostało w niezrównany sposób zabezpieczone[7].

O tym wie nasz lud. Dlatego ucieka się do obojga, nie tylko do Chrystusa, lecz również do Jego Matki i Oblubienicy. Św. Bernard odgaduje odczucie i doświadczenie ludu, kiedy woła: „Niech milczy o Twoim miłosierdziu, o Święta Dziewico, kto może sobie przypomnieć, że wzywał Ciebie w swoich potrzebach i był przez Ciebie opuszczony”[8]. Nie mówi on: …nie był przez Ciebie zgodnie ze swoim życzeniem wysłuchany, lecz: …był przez Ciebie opuszczony. Jak często nasze życzenia są przeciwne woli Bożej! Jak często wypełnienie ich byłoby szkodliwe dla nas i dla tych, za których się modlimy! Gdyby w takich przypadkach Matka Boża spełniła naszą wolę, okazałaby się „matką wyrodną”. Ale jako wielka Ancilla (Służebnica, por. Łk 1,38) jest w całej swej działalności nastawiona na prawdziwą służbę, na służbę według życzenia i woli Boga[9] dla prawdziwego dobra swoich dzieci.

Narzędzie Maryi dotrzymuje wierności Bożemu życzeniu, wyrażonemu w obiektywnym porządku łaski. Idzie za napomnieniem św. Bernarda: „Szukajmy łaski, ale szukajmy jej przez Maryję!”[10]. Dlatego obietnicę, którą dołącza jako uzasadnienie, może ono również w pełnym wymiarze odnieść do siebie: „Ponieważ czego Ona szuka, to znajduje; Jej prośba nie może pozostać niespełniona”[11]. Jak często doświadczaliśmy prawdziwości tych słów w życiu osobistym i rodzinnym! Możemy z całą słusznością powtórzyć z przekonaniem pochwałę św. Bernarda: „Bóg złożył w Maryi pełnię wszelkiego dobra, abyśmy byli przekonani, że wszelka nadzieja, wszelka łaska, wszelkie zbawienie od Niej spływa na nas”[12], co nam przyrzekła, wskazując na to wyraźnie: „Qui me invenerit, inveniet vitam et hauriet salutem a Domino” – „Kto mnie znajdzie, znajdzie życie” – tj. tutaj: łaskę, a w wieczności chwałę – „i otrzyma zbawienie od Pana” (por. Prz 8,35), co, jak można wykazać, już wypełniła. Dlatego ufnie składamy nasz los w Jej potężne i dobre ręce, które Ona po macierzyńsku wyciąga do nas przez ciemność  i zamęt czasu, i czujemy się przez to bardziej pewni niż gdybyśmy żyli w bezpiecznych warunkach.

[1] Św. Bernard, Serm. 6 in festis B.M.V. de Annunt., a. 1, c. 2.

[2] Zob. Iucunda semper (PL 138, 441).

[3] Św. Bernard, Serm. de temp., in Nativ. B.M.V. De aqueductu (PL 183, 1013n.4). Pius X cytuje to miejsce w swojej encyklice Ad diem illum laetissimum z 1904 r. Obraz Maryi-Akweduktu jest zaczerpnięty od L.M. Grigniona: zob. l.c., s.119, n.142; u Alfonsa Liguori, l.c., s.183, rozdz.5. §1. Ks. J. Kentenich cytuje tutaj prawdopodobnie za O. Cohauszem, l.c., s.146.

[4] Oratio XLVI (ol. XLV): Ad sanctam Virginem Mariam (PL 158, 277). Zob. O. Cohausz, s. 146.

[5] Serm. de Zona. V (PG 98/379). Zob. O. Cohausz, s. 146.

[6] Die Herrlichkeit Mariae, 1922, s. 388; cytowane za: O. Cohausz, s. 147.

[7] Św. Justyn (ok. 150 r.) i późniejsi autorzy wiele pisali na temat paraleli Ewa-Maryja. Jest to dalszy ciąg paraleli Adam-Chrystus, na którą wskazuje św. Paweł w Liście do Rzymian (5,12-21).

[8] Św. Bernard, In Assumptione B.M.V., Sermo IV (PL 183/1005,8). Zob. O. Cohausz, s.158.

[9] Zob. J. Kentenich, Hirtenspiegel, zw. 4551 do 4555.

[10] Św. Bernard, In Nativitate B.M.V. sermo De aqueductu (PL 183/1015,8). Zob. O. Cohausz, l.c., s.158.

[11] Tamże.

[12] Św. Bernard, In Nativ. B.M.V. sermo, De aqueductu (PL 183/1 1015,8).

Poprzedni wpis
DZIEŃ 8: WYMIAR SPOŁECZNY
Następny wpis
Wigilia Zesłania Ducha Św.

Podobne wpisy

Solidarnie z Maryją i pomiędzy sobą ratować chrześcijańską cywilizację FRAGEMNTY PRZEMÓWIENIA O. J. KENTENICHA W SANKTUARIUM-COENACULUM W BELLAVISTA – 31 MAJA 1949, ZESZYTY SZENSZTACKIE, Zeszyt 1, cz. II © Copy…
CZYTAJ WIĘCEJ

Komunikat

Drodzy Członkowie Kręgów Apostolatu Pielgrzymującej Matki Bożej z Szensztatu! Ponieważ czas ograniczeń spotkań i kontaktów trwa nadal, a wśród nas są osoby pilnie „potrzebujące” obecności Matki Bożej w swoim domu…
CZYTAJ WIĘCEJ

O apostolskiej płodności              Por. J. Kentenich, Narzedzie w dłoniach Maryi, s. 192n © Copy right Hanna Grabowska W swojej encyklice o Mistycznym Ciele Jezusa Chrystusa Ojciec św. [Pius…
CZYTAJ WIĘCEJ
Menu